Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Cień króla
Dragosani:
- Chyba się zdecyduję na warownię. Jak mogę tam trafić? - zapytał Drago, oczyma umysłu widząc zamek, który był miejscem masakry, czego nieobecnym świadkiem był czytając wspomnienia zabitego wampira.
- I całkiem możliwe, że spotkałem tę grupę wampirów - powiedział. - We wiosce, przed obozem Arnulfa i jego Srebrnej Ręki, nie znam nazwy... Atakowały ją. Podpaliły domy, spedziły mieszkańców jak bydło. Tak jak to mają ci zwyrodnialcy w zwyczaju. Ale nie będą więcej sprawiać problemów. Zabiłem ich wszystkich.
Feanor Ihareg:
Usłyszawszy co zrobiły wampiry, mężczyzna splunął. Poźniej uśmiechnął się krzywo. -Ta, jasne... Ty sam...- Powiedział niby kpiąco, jednak cofnął się o kilka kroków. Minę miał nietęgą. -Twierdzę znajdziesz tam, o!- Wycelował palcem w stronę gór. -Widzisz ten szczyt? Cholera, bo ja nie. Przeklęte hemis. W każdym razie, za nim jest druga góra. Pomiędzy nimi dwoma zaś jest przełęcz. Twierdza zawieszona jest nad przełęczą. Kiedyś mieszkał tam baron Jaton, ale to było w dawnych czasach. Zanim zaczął się ten cały burdel.
Dragosani:
Dragosani spojrzał we wskazanym kierunku. Dojrzał szczyt. Hemis było jego ulubioną porą roku. Noc wiele ujawniała.
- Czeka mnie zatem trochę jazdy... - mruknął Drago. - Więc im szybciej wyruszę, tym lepiej. Mam jednak prośbę. Wyślijcie ludzi do tej wioski, o której mówiłem. Pożar pochłonął część domów, wampiry też zabiły kilka osób. Ocalałym przyda się pomoc.
Feanor Ihareg:
-Sami też nie cierpimy na nadmiar rąk do pracy... Ale porozmawiam z kilkoma osobami, może coś uda się zorganizować.
Dragosani:
- Dziękuję - odpowiedział Dragosani. - Zatem nie będę zabierał ci więcej czasu. - Pociągnął lekko wodze konia, abo zwierze odwróciło się do bramy. - Może się jeszcze zobaczymy, jeżeli przeżyję spotkanie z Bestią z Revar. Bywaj, Lornie! - pożegnał łowcę i wyjechał z Progów. Skierował konia w stronę wskazanych szczytów górskich. Kolejny trop, kolejna poszlaka, krok bliżej do celu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej