Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Odrodzenie
Armin:
Kobieta schowała katanę na swoje plecy. Po chwili zobaczyła mężczyznę celującego do nich z kuszy. Po prostu super, nie mogą mieć chwili odpoczynku od przeciwników.
Kiedy jednak postać zdjęła kaptur, Armin zbladła. (Tak, maureni również mogą być bladzi.) Zamarła na moment. Wstrzymała oddech i wydawało jej się, że jej serce także na moment przestało bić. Ciemnoskóra nie mogła się ruszyć, nawet mrugnąć. Nie przypuszczała, że spotka tego akurat krasnoluda podczas wyprawy. Myślała, że zostawi przeszłość za sobą. Natomiast los miał inne plany. Przeszłość powraca, nawet, jeśli tego bardzo nie chcemy. Lub zwyczajnie się jej boimy.
Mohamed Khaled:
Spojrzał na Armin kątem oka i nieznacznie się do niej przysunął jakby szukając pozwolenia, z zamiarem okazania jej mentalnego wsparcia. Sam nie spodziewał się, że przyjdzie mu spotkać Siliona, z którym w przeszłości nie darzyli się raczej ciepłym uczuciem.
Silion aep Mor:
Mężczyzna wciąż uśmiechał się krzywo. Odłożył kuszę na jej miejsce, mianowicie na plecy. Spojrzał na Mohameda, jego spojrzenie nie było ani ciepłe, ani złowrogie, było totalnie obojętne. Rzucił wzrokiem na resztę ekipy oraz na blednącą maurenkę.
- Hmm... Tak, kiedyś tak do mnie mówiono. Co ja tutaj robię? - dojrzał iż mężczyzna zbliża się do kobiety, wiedział co to znaczy. Zacisnął zęby. - Nie istotne, powiedzmy, że włóczę się tu i tam...
Mohamed Khaled:
- Nie pamiętam by Anette zwolniła cię z bractwa. A tak się składa, że stoisz właśnie przed nowymi mistrzami Kruków. Więc odpowiedz. Zniknąłeś. Co sprowadza cię w te rejony?
Armin:
Maurenka po pewnym czasie obudziła się z transu.
- Można powiedzieć, że masz dobre wyczucie czasu, skoro trafiłeś na walkę. - powiedziała nie wiedząc gdzie podziać oczy. Następnie spojrzała w stronę Mohameda, a później na Siliona. Nie trzeba było być filozofem i myślicielem, aby wyczuć, że mężczyźni niezbyt za sobą przepadali. Nie zdziwiłaby się, gdyby w późniejszym czasie skoczyli by sobie do gardeł.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej