Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Odrodzenie

<< < (10/52) > >>

Mohamed Khaled:
O dziwo jeden z wampirów dostał pociskiem, drugi zaś zdążył umknąć. Na polu walki zostało czterech.
- Rozdzielić się i atakować najlepiej jak potraficie! - warknął do swoich ludzi, samemu zeskakując niezgrabnie z konia. Z ranną ręką będzie miał problem, ale nie na tyle, by sobie nie poradzić z wampirami.
- Odsuń się, Armin - poprosił i dodał ciszej pod nosem tak, by tylko ona usłyszała - wolałbym, byś wyszła cało z walki.
Katana zgrabnie wysunęła się z pochwy, lśniąc w blasku zachodzącego słońca. Mohamed całkowicie zignorował ból i pomknął w walkę. Na cel obrał sobie głównego przywódcę bandy. Mimo dobrej obrony i zmyślnego ataku, a także wampirzej zręczności, to właśnie czarnoskóry Kruk wyszedł z pojedynku zwycięsko. Po kilku celnych cięciach w tors obrócił się na pięcie i spinając mięsnie, odrąbał wąpierzowi łeb. W mało spektakularny sposób, ale cóż, nie było czasu na cackanie się.

3/6 wampirów

Silion aep Mor:
Zauważył, że po jego ruchu, walka rozgorzała na dobre. Zaklął pod nosem gdy spudłował jeden strzał, to nie w jego stylu. Wychylił się zza konia po czym wycelował w jednego najbardziej skrajnego przeciwnika. Celował w głowę, nacisnął spust.
Przyciągnął do siebie jedną z kusz, wrzucił ją do juków, wrócił do ładowania, poprzednio używanej. Nadal zasłonięty ciałem konia.

Samir:
W ciągu kilku chwil sytuacja ze względnie spokojnej zmieniła się w jatkę. Mauren zatem dostosował się. Zeskakując z konia cisnął w jednego z wampirów oboma nożami, jeden zszedł lekko z toru lotu i wbił się w pierś, drugi w gardło potwora. Samir sięgnął po katanę i ciął od razu, z doskoku, prosto przez twarz. Osłabiony raną w szyi i tułowiu wampir mimo wszystko zdołał zasłonić się przez uderzeniem zabójcy, ale Samir nie oddawał pola, runął na krwiopijcę wściekle, zalewając go gradem błyskawicznych cięć. Wampir bronił się przez chwilę, ale zwyczajnie brakowało mu umiejętności, w końcu źle założył gardę, a mauren zręcznie skręcając ramiona ciął przez dłoń ściskającą miecz, gładko je odrąbując. Broń upadła, a bandyta zaatakował jeszcze lewą pięścią, próbując w rozpaczliwym ciosie trafić Samira, ten jednak odchylił się i tnąc z półobrotu odciął jednym, płynnym cięciem łeb przeciwnika.

2/6

Armin:
- Mohamed! - zawołała również zsuwając się z konia. Nie umiała siedzieć bezczynnie, kiedy ktoś walczył. - No wiesz co?! - wysunęła swoją katanę mając gdzieś bohaterski czyn ciemnoskórego. - Jasne, że wyjdę cało. Poza tym, nie chcę, aby ominęła mnie zabawa.
Maurenka podbiegła do jednego z przeciwników, a następnie skrzyżowała z nim ostrza. Miecz i katana odbijały się o siebie, a towarzyszące temu dźwięki jedynie ładowały kobietę adrenaliną. Mogłaby go zabić jednym ruchem, ale po co, skoro można się trochę pobawić. Najpierw przekręciła się w lewą stronę, a następnie przecięła ostrzem pod prawym kolanem. Zrobiła unik schylając się i wymierzyła następny cios kataną wzdłuż torsu wampira. Pod koniec zrobiła zgrabny piruet, zamachnęła się bronią, a w następnej sekundzie odcięta ręka przeciwnika upadła ziemię. Maurenka nic nie zrobiła sobie słysząc rozpaczliwy krzyk mężczyzny. Ostatecznie wbiła katanę prosto w tył głowy, a ostrze przeszło na wylot przez sam środek czoła. Po chwili wyciągnęła broń z ciała wampira, a ten padł martwy.

0/6

Mohamed Khaled:
//Licząc z tym zabitym przez Sila to już po walce xd

Mohamed podszedł do jednego z martwych wampirów i wysuwając ukryte ostrze nadciął mu nadgarstek, po czym przystawił ją do ust.
- Nie chce tego robić, ale cóż... - wgryzł się w skórę i zaczął spijać cieknącą krew. W smaku wcale nie była aż taka zła.
- Kto zabił tą dwójkę?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej