Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Odrodzenie

<< < (7/52) > >>

Armin:
- Hmm... - mruknęła. - Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. - odpowiedziała delikatnie zacieśniając swoje dłonie wokół talii ciemnoskórego. - Kiedyś też myślałam, że rodzina i stabilizacja to dobry pomysł, jednak życie nauczyło mnie, że wszystko można stracić w najmniej odpowiednim momencie... - westchnęła. - Poza tym, wizja starości brzmi tak... Nudno. Nieekscytująco. - stwierdziła. - Wiesz Samir, może będziemy wyjątkami. Choć wątpię w to. - nawiązała do jego wypowiedzi.

Mohamed Khaled:
- No tak, tez nie pamiętam by ktoś dożył spokojnej starości. Może będziemy wyjątkami - powtórzył słowa Armin i zacisnął nieco pięści. Cholerne ograniczenia ludzkiego życia.
Grupa jechała dalej przez ubity trakt, lecz w pewnym momencie skręciliście w mniej uczęszczany trakt wiodący w okolice Ereno. Wydawałoby się, że wszystko idzie jak pomaśle. Kruczy radcy rozmawiali, śmiali się i ogólnie gaworzyli. Pozostała szóstka, która miała im służyć jako pomoc i ochrona, rozdzieliła się i tuptusiowała teraz po każdej ze stron najwazniejszych cżłonków Krwawych Kruków.
Do uszu Rikki zaś doleciał cichy szelest. Na tą chwilę tylko dla niej słyszalny. Ktoś się zbliżał.

Rikka Malkain:
-Ktoś się zbliża, przygotujcie się.
Ostrzegła wampirzyca. Na chwilę obecną nie była jednak jeszcze w stanie określić dokładnie źródła dźwięku.

Mohamed Khaled:
Przed wami, na jednym z wielu otaczających was drzew stało sześciu mężczyzn. Każdy z nich ubrany był w czarny płaszcz sięgający niemal do kostek, w rękach dzierżąc sztylety i miecze. Jeden z nich mierzył do was z kuszy. Ich twarze na tą chwilę skryte były w cieniu korony drzewa ale już teraz mogliście wyczuć, że wspomniane wyżej osobniki nie mają dobrych zamiarów.
- Proszę, proszę, kogo my tu mamy?

Silion aep Mor:
W oddali, gdyby się dokładniej wsłuchać, można byłoby usłyszeć stukot końskich kopyt o ubite podłoże. Gdzieś tam mała postać odziana w długi płaszcz kołysała się w siodle, obszerny kaptur skrywał jej twarz, zakrywając ją prawie po czubek nosa. Zmierzała miarowo przed siebie, nie zwracając dokładniej uwagi na kierunek swego kursu, zwyczajnie przed siebie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej