Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Odrodzenie
Mohamed Khaled:
- Jasne, nie ma sprawy - zaśmiał się głośno i szczerze i nieznacznie spiął mięśnie - by chwile później je poluźnić - gdy go objęła. - Ruszajmy.
Grupa wyruszyła z Ombros na koniach w asyście sześciu Kruków. Przez pierwsze kilka chwil wszyscy z Kruczych Braci milczeli, ciszę przerywało jedynie miarowe parskanie koni. Dopiero po dłuższej chwili Mohamed postanowił się odezwać.
- Będziemy musieli ustalić kto czym i jak się zajmie gdy dotrzemy na miejsce. Nie znam waszych umiejętności, bo z całej czwórki tylko z Rikką przez moment współpracowałem. W czym się specjalizujecie? Kradzież? Morderstwa? Szpiegostwo?
Armin:
Armin poczuła jak jej długie, lekko kręcone włosy powiewają na wietrze muskając przy tym jej szyję oraz ramiona. Cieszyła się jednocześnie, że mężczyzna siedzący przed nią nie posiada tak samo długich włosów jak ona, inaczej miałaby ich pełno na twarzy oraz w buzi.
Droga mijała spokojnie. Na razie. Niczego przecież nie można być pewnym. A szczególnie, jeśli jest się Krukiem.
- Jeśli chodzi o mnie, to trochę ciężko stwierdzić. - zaczęła się zastanawiać. - Zabijać umiem, kraść umiem, szpiegować raczej też. - mówiła myśląc na głos. - Z tych trzech rzeczy to najmniej mnie kręci szpiegostwo. - powiedziała po chwili namysłu.
Rikka Malkain:
Rikka, jak zwykle, nie mogła sama dosiąść żadnego konia. Zwierzęta bały się jej i zaczynały zachowywać nerwowo gdy tylko podeszła trochę bliżej. Westchnęła zrezygnowana. Mogła polecieć, ale nie chciała stracić tych wszystkich towarzyskich pogawędek z Armin i chłopakami. Ostatecznie udało jej się zająć miejsce za jednym z asasynów, których Mohamed zorganizował do pomocy lub jako ochronę. Czuj się wyróżniony. Pomyślała siadając za zabójcą.
-Na mieście nazywają mnie księżną złodziei.- Odpowiadając na pytanie maurena, Rikka pochwaliła się swoim ulubionym tytułem.
-Ale w walce też nie będę wam ustępować. Zwłaszcza w nocy.
Mohamed Khaled:
- Więc, księżno, na twojej głowie będzie wykradnięcie planu - zaśmiał się cicho i wrócił do rozmowy z Armin. - Szpiegostwa raczej nie będziemy potrzebowali ale kto wie, co nas tam czeka? - zapytał i pogładził się po zaroście. - A ty? Co zamierzasz po odbudowie Kruków?
Samir:
Wraz grupą jechał oczywiście Samir, dosiadający gniadej klaczy. Mauren nie wiedział do końca czemu akurat preferował ten kolor koni i miał szczęście że taki też został mu podprowadzony. Kare konie uważał zwykle za nieco zbyt pretensjonalne, a na bułanym czuł się po prostu głupio.
- Ja planuję robić to co zawsze - wtrącił się do rozmowy - Znaczy mordować i kraść dopóki nie natrafię na lepszego od siebie, co zapewne prędzej czy później się przytrafi. Nie kojarzę by ktokolwiek z naszego fachu kończył życie leżąc w łóżku, dyktując testament.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej