Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Odrodzenie
Mohamed Khaled:
Rikka:
Podstawiony wampirzy Lord nie miał nawet pojęcia z której strony nadejdzie atak. Chyba, a przynajmniej tak to wyglądało, że przez stres i oślepienie nie zwracał uwagi na swój nieludzki słuch. Stał bezradny na środku sali i obracał się we wszystkie strony trzymając miecz w dłoni z nadzieją, że jakoś to przetrwa.
Samir i Armin:
Dziecko w dalszym ciągu patrzyło na was, zaś w jego oczach kiełkował strach.
Rikka Malkain:
Rikka podeszła do bezradnego wampira, który teraz był już niczym więcej jak tylko kolejną ofiarą jej ostrza. Rudowłosa nie zamierzała się nad nim litować. Dała mu szanse już wcześniej. W obliczu jej gniewu mógł poddać się po tym jak zabiła jego przybocznych. Wolał jednak walczyć u boku swojego Lorda i za chwilę przypłaci to życiem. Zabójczyni leniwie podniosła katanę i machnęła nią na odlew, od niechcenia. Dłoń przeciwnika, razem z jego mieczem, upadła na podłogę. Wampir zawył, ale stojąca przed nim dziewczyna była głucha na jego krzyki. Po raz kolejny uniosła broń do góry. Tym razem po to, by spuścić ją na głowę mężczyzny. Katana wbiła się w sam środek jego czaszki, rozpołowiła ją, po czym przeszła dalej. Rozcinając mostek, klatkę piersiową i żebra, ostrze zwolniło i zatrzymało się dopiero gdzieś na wysokości brzucha. Rikka wyszarpnęła broń z truchła i zaczęła nasłuchiwać. Chciała wiedzieć, czy ma jeszcze czas na przeszukanie tego pomieszczenia, czy musi już uciekać by uniknąć spotkania z całą załogą zamku.
Mohamed Khaled:
Mohamed:
Gdy kolejny z przywódców padł martwy od jego ostrza Mohamed przystanął na chwile w pomieszczeniu i odetchnął. Zostało ich jeszcze dwóch. Gac i Drake. O ile z tym drugim poradzi sobie bez problemu o tyle z tym pierwszym może mieć trochę więcej problemów niż by chciał. Wampirzy Lord z całą pewnością nie będzie prostym człowiekiem a on nie ma przy sobie nic czym zyskałby jakąkolwiek przewagę.
Skierował jednak swoje kroki na ostatnie piętro skrzydła mieszkalnego. Tam powinno być przejście do kwatery wampira i, co najważniejsze, ostatnie biuro przywódcy. Drake... Idę po ciebie, pomyślał i ruszył przez korytarze.
Rikka:
Na tą chwilę nie dosłyszałaś nic. Mogłaś więc na spokojnie, przynajmniej póki co, przeszukać pomieszczenie.
Rikka Malkain:
W pierwszej kolejności postanowiła sprawdzić, czego może się dowiedzieć od pokonanego Lorda. Wampirzyca przyklęknęła nad jego trupem, po czym chwyciła go za rękę, podniosła ją do góry i zatopiła kły w jego nadgarstku. Herszt bandytów, chociaż charakter miał paskudny, to smakował niesamowicie. W przypadku nieśmiertelnego nie było to jednak niczym niezwykłym, ich krew zawsze była dużo silniejsza od posoki zwykłych ludzi. Mówiąc szczerze, tych dwóch płynów nie wypadało nawet ze sobą porównywać. Rikka przymknęła oczy delektując się tym smakiem i doznaniami jakie zapewniał. Istoty o słabszej woli bardzo łatwo mogły się od tego uzależnić, lecz jej na szczęście tej problem nie dotyczył. Razem z krwią pokonanego Malkain przejęła również jego wspomnienia. Była ciekawa, jakie sekrety starszy wampir zdradzi jej po śmierci.
Armin:
Armin otrząsnęła się ze wstępnego osłupienia, po czym kucnęła przed młodą istotką, zachowując nadal bezpieczną odległość.
- Hej, spokojnie. - powiedziała opanowanym głosem. - Nie zrobimy Ci krzywdy. - dodała po chwili widząc rosnące zdenerwowanie, a także przerażenie wampirka. - Powiesz mi, kto Ci to zrobił?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej