Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Odrodzenie

<< < (46/52) > >>

Samir:
Widząc wychodzącą z tajemnego przejścia maurenkę Samir uniósł palec do ust, sugerując jej zachowanie ciszy i gestem wskazał kąt z którego dobiegał tajemniczy dźwięk. Zasygnalizował niebezpieczeństwo i z nabitą kuszą zaczął się tam skradać, licząc że Armin podejdzie od drugiej strony.

Armin:
Ciemnoskóra zrozumiała, o co chodziło Samirowi. Również zaczęła się skradać. Podchodziła z drugiej strony, aby niejako otoczyć przeciwnika.

Mohamed Khaled:
Samir i Armin:
Z każdą chwilą napięcie rosło. Każda sekunda, każda chwila czekania sprawiała, że powoli acz skutecznie na wasze plecy wkradały się ciarki. Prócz cichych szmerów do dźwięków które słyszeliście doszedł cichy szloch dziecka i śmiech oprawcy. Waszym oczom jednak nie ukazywało się nic, ni jednej osoby, ni jednego żywego przedstawiciela żadnego gatunku. Dopiero za trzecim podejściem, gdy zrezygnowani skierowaliście się do kolejnego kąta dojrzeliście niewielką istotę. Wzrostem dorównywało sześciolatkowi.
Cóż, może to rzeczywiście był sześciolatek, kto wie. Natomiast pewnym było, że coś z tym dzieckiem jest nie tak. Miało wampircze kły, zaś jego ręce i nogi skute były grubymi łańcuchami do ściany.

Rikka:
Otępienie spowodowane Krzykiem minęło, lecz Wampirzy Lord dalej nacierał bez opamiętania. W jego oczach widziałaś żądzę mordu i krwi. Nie baczył w tej chwili na nic. Wydawałoby się, że chęć mordu przejęła kontrolę nad jego ciałem.

Mohamed:
Mknął cicho przez kolejne korytarze. Dziwnym trafem trafił tylko na jeden patrol i to taki, który biegł co tchu na drugi koniec skrzydła. Krzyczeli coś o ataku na Lorda, ataku skrytobójcy, wyrżnięciu dzieci nocy. Nie wiele z tego zrozumiał prócz faktu, że ktoś szlachtuje właśnie jego cel. Czyżby Rikka?
Dotarł na kolejne piętro i począł przeszukiwać ostrożnie pokoje. Tym razem jego przeciwnik sam mu się nawinął. Wychodził właśnie z biura podpisanego imieniem Zahir gdy ostrze Mohameda zatopiło się w jego brzuchu a on sam wepchał go z powrotem do pomieszczenia. Zatykając mu dłonią usta spojrzał w wystraszone oczy. Teraz już nie był taki odważny zaś ciche jęki - spowodowane najpewniej powolnym wykrwawianiem - świadczyły o jego słabości.
- Sam sprowadziłeś na siebie taki los, Zahirze. Tylko ty jeden jesteś za to odpowiedzialny - warknął cicho w jego stronę wbijając jeszcze kilkakrotnie ostrze w podbrzusze. - Obyś zgnił w piekielnych otchłaniach...

Armin:
Maurenka z każdą chwilą stawała się coraz bardziej niecierpliwa. Chciała już wiedzieć, z czym mają do czynienia. W duchu miała nadzieję, iż nie będzie to jakiś duch czy inna mroczna, astralna poczwara. Nie lubiła magii, a tym bardziej nie chciała z czymś takim walczyć. Dźwięki, które słyszała nie uspokoiły jej obaw. Ciche szmery, jęki, a następnie płacz dziecka oraz śmiech. Szukała wzrokiem osób, jednak nie mogła ich zobaczyć.
Po kilku sekundach, bądź minutach, ujrzała dziecko, które było przykute do ściany. Przed paroma chwilami Armin spotkała kobietę, znajdującą się w podobnej sytuacji i nie skończyło się to dla niej dobrze. Tym razem, spotkała małego wampira. Wtedy ciemnoskórą zamurowało na pewien moment. Nie potrafiła wydukać żadnego słowa. Już prędzej spodziewałaby się tego ducha, z którym nie chciała walczyć.

Rikka Malkain:
Rikka potrząsnęła głową odzyskując wreszcie pełnię świadomości. Postanowiła jednak w dalszym ciągu zachowywać pozory otumanienia, tak by zmylić swojego przeciwnika. Udając zdekoncentrowaną, dalej uciekała po komnacie i unikała skrzyżowania swojej katany z mieczem wampirzego lorda. Taka taktyka bardzo szybko przyniosła oczekiwane rezultaty. Herszt bandytów, chcąc w końcu dopaść rudowłosą, skupił się na ofensywie mocno zaniedbując obronę. Najwyraźniej bardzo chciał już zakończyć tę walkę. Nie wierzył też, że wybita z rytmu zabójczyni będzie w stanie wyprowadzić teraz skuteczny atak. Ta błędna ocena sytuacji miała sprowadzić na niego zgubę. Gdy po kilku chwilach gonienia za Rikką po pokoju udało mu się ostatecznie zapędzić ją do kąta, zbił jej katanę na bok, po czym złożył się do zadania kończącego pchnięcia wycelowanego w głowę wampirzycy. Wówczas jednak, Malkain wyprowadziła błyskawiczne kopnięcia na jego kolano, co zachwiało nieco mężczyzną i zmieniło tor lotu jego miecza. Dzięki temu, Rikka mogła uniknąć zabójczego sztychu po prostu odchylając się lekko w bok. Zaraz po tym rudowłosa zaparła się jedną nogą o ścianę za sobą, wybiła do przodu i uderzyła przeciwnika barkiem odpychając go od siebie. Następnie sama zasypała go gradem uderzeń przejmując w ten sposób inicjatywę. Zaskoczony takim nagłym zwrotem akcji, wampirzy lord popełnił pierwszy błąd ustawiając swój blok pod niewłaściwym kątem. Krucza katana przeleciała tuż obok jego głowy odcinając mu lewe ucho. Kilka centymetrów w drugą stronę i bandyta byłby już martwy. Po utracie kawałka swojego ciała, mężczyzna odruchowo przyłożył dłoń do rany i opuścił trochę gardę. Dziewczyna z Ombros natychmiast dostrzegła tę lukę w obronie i od razu ją wykorzystała zadając krótkie i oszczędne, ale niezwykle precyzyjne pchnięcie. Czubek katany trafił w czoło wampirzego lorda rozcinając je. W rezultacie, jego oczy zaczęła zalewać krew. Został oślepiony. Oczywiście, za chwilę rana się zagoi i posoka przestanie płynąć, dlatego Rikka musiała dobrze spożytkować ten moment przewagi. Herszt ciął przed siebie. Rudowłosa bez trudu uniknęła tego ataku nurkując pod jego ostrzem. Uderzenie było niedokładne, wyprowadzone chaotycznie jakby wampir nie starał się trafić zabójczyni a tylko zmusić ją do odskoczenia w tył. Rikka dostrzegła w tym ruchu cień desperacji. Gdy miecz wroga przeciął powietrze nad nią, wyprostowała się gwałtownie tnąc od dołu. Trafiła w nadgarstek pozbawiając herszta dłoni, w której trzymał miecz. Wampir rozwarł szeroko oczy z niedowierzaniem wpatrując się w krwawiący kikut. Przytomniejąc dopiero po chwili, lord po raz kolejny użył swojego krzyku. Ale Rikki już przed nim nie było. Sekundę wcześniej, Malkain zwinęła się zgrabnym pół piruecie zachodząc go od boku. Przyłożyła swoje ostrze do jego szyi i pociągnęła. Jej przeciwnik złapał się rozciętą krtań i zaczął dławić.
-Zetvaaycetielset'esvaaoi dazlear arsetarsetyno'ivaa!
Krzyknęła unosząc katanę wysoko nad głowę. Zaraz po tym spuściła ją na kark lorda odcinając mu łeb. Później spojrzała w stronę oślepionego pozoranta. Zdolności regeneracji nieśmiertelnych były niesamowite, jednak odbudowa zniszczonych oczu to nie to samo co zasklepienie rany ciętej ramienia. Wampir z pewnością nie zdążył jeszcze odzyskać wzroku. Rikka zaczęła powoli iść w jego stronę z zakrwawioną kataną.

0x Wampirzy Lord
1x Podstawiony wampirzy lord (oślepiony)

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej