Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Odrodzenie

<< < (45/52) > >>

Rikka Malkain:
Na skutek zderzenia ze ścianą rudowłosa rozbiła sobie dolną wargę, z której teraz zaczęła ciec krew. Wytarła usta przedramieniem i splunęła krwawo na dywan. Poczuła się paskudnie. Nie z powodu tej drobnej rany, rzecz jasna. Ona już zaczęła się zrastać, o czym świadczyło odczuwane przez Rikkę swędzenie. Najbardziej ucierpiała tutaj jej duma. Tak skupiła się na walce, że przeoczyła innego wampira i dała się podejść od tyłu. To było karygodne i już więcej nie mogło się powtórzyć, a świadkowie tego wydarzenia musieli zginąć na miejscu by nie mogli nikomu opowiedzieć tej historii. Rikka nie zamierzała się później wstydzić przed resztą rady.
-Jesteście pewni, że tego chcecie, chłopcy?- Zapytała zaciskając mocniej palce rękojeści katany i poprawiając chwyt. Jej usta były już bez skazy, jak zawsze. Jasne, że tego chcą. Pomyślała patrząc na obu lordów. Tego podstawionego i tego prawdziwego. Biła od nich żądza mordu i było to zrozumiałe. Herszt wampirów również doznał przecież upokorzenia. Patrzył jak rudowłosa bez większych trudności wyrzyna jego oficerów, prawdopodobnie najlepszych wojowników jakich posiadał. Dlatego teraz chciał ją za to ukarać i to raczej nie pasem przez tyłek, a kawałkiem stali po karku. Dobrze, że przynajmniej nie był to kawałek srebra. Malkain zaczęła iść okręgiem po pokoju, a jej przeciwnicy postąpili tak samo. Jeśli chciała to przeżyć, musiała być w ciągłym ruchu. Największym zagrożeniem w konfrontacji ze starszym nieśmiertelnym był dla niej krzyk, czyli potężna zdolność dzieci nocy pozwalająca ogłuszyć stojącego naprzeciwko wroga przy wykorzystaniu samej tylko siły swojego głosu.  By uniknąć potraktowania czymś takim, Rikka musiała być szybka. Dużo szybsza niż dotychczas. Nie mogła pozostawać zbyt długo bezpośrednio przed przeciwnikami, musiała cały czas skakać na boki i zachodzić ich z flank. Konieczne było teraz przykładanie szczególnej uwagi do zachowań mogących zwiastować użycie tej zdolności. Gwałtowne wciągnięcie powietrza, szersze otwarcie ust, charakterystyczny błysk w oku. Musiała baczyć na każdy szczegół. Sekundę po tym jak zdążyła o tym pomyśleć, jeden z lordów faktycznie wziął głębszy oddech. Chcąc ratować swoją skórę, zabójczyni gwałtownie przeturlała się bok. Wrzask starszego wampira był tak głośny, że niemal rozsadził jej czaszkę. Na szczęście nie została nim potraktowana bezpośrednio, tym samym unikając ogłuszenia. Drugi z przeciwników doskoczył do niej wykonując szybkie cięcie od boku, które jednak w połowie ruchu zmieniło się w mordercze pchnięcie. Rikka, zamiast parować, uniknęła ciosu odskakując w tył, a potem odbiła się jedną nogą od ściany i zaatakowała zamaszystym cięciem. Wróg sparował. Na krótką chwilę ich miecze się skrzyżowały. Wtedy Malkain zsunęła jedną dłoń z rękojeści katany, wykonała gwałtowny ruch nadgarstkiem uwalniając ukryte ostrze i przejechała nim wampirowi po oczach. Okaleczony wróg zawył z bólu i pospiesznie wycofał się, jednak jego miejsce od razu zajął drugi wampir. Prawdziwy pan tego zamku odepchnął na bok swojego rannego towarzysza i natarł na młodszą wampirzycę z całą swoją mocą zasypując ją wściekłym gradem uderzeń. Rikka parowała z najwyższym trudem, ale udawało jej się blokować wszystkie ataki przeciwnika. Niestety, nie mogła przerwać tej kawalkady ciosów przez co nie miała jak wyprowadzić kontrataku. Na moment oboje znaleźli się w patowej sytuacji.

1x Wampirzy Lord
1x Podstawiony wampirzy lord (oślepiony)

Armin:
Kobieta przeszukiwała pomieszczenie, tak dla odmiany, jakby wcale nie robiła tego przez ostatnią godzinę. Ponownie natrafiła na teczkę pełną dokumentów, cóż za zaskoczenie. Jednak nie spodziewała się, że odnajdzie tam informacje na swój temat. Odłożyła katanę na pobliski stolik, po czym wzięła papiery w obie dłonie i zaczęła je dokładnie przeglądać. Znalazła tam podstawowe dane, a także wiadomości na temat najbliższych jej osób. Natomiast, największe wrażenie zrobiły na niej dopiski o jej synu Marcusie. Sama nie widziała go od kilku lat, tylko Silion wiedział, co się z nim aktualnie działo, gdzie przebywał, jak wyglądał. Tylko po co, ktoś miałby szukać jej syna? Fakt, bycie Krukiem naraża bezpieczeństwo swoje oraz rodziny, ale jedyne do czynienia z przeciwnikami tej organizacji miała, kiedy straciła pamięć.
Musiała jak najszybciej porozmawiać z Silionem. Lecz najpierw powinna załatwić sprawę związaną z podziemiami, które zaczęły już ją lekko irytować. Zwinęła dokumenty, aby schować je w wewnętrznej kieszeni płaszcza, tuż obok tych dotyczących Mohameda.
Chwyciła za katanę, po czym sprawdziła jeszcze raz, czy mogłaby znaleźć coś przydatnego. Jeśli nie, wróci do Samira. Może też coś znalazł.

Mohamed Khaled:
Armin:
Prócz jeszcze jednej teczki, tym razem z dziennikiem komendanta martwych strażników nie znalazłaś nic innego. Dziennik nie zawierał w sobie żadnych ciekawych informacji, standardowe narzekania na "chujowy przydział". Co ciekawe, gdy podniosłaś dziennik przejście które blokowało przejście do komnaty z Samirem otworzyło się.

Rikka:
Wampirzy Lord bezustannie cię atakował na przemian z lewej i prawej ręki. W pewnym momencie, gdy wydawałoby się, że zdołasz uniknąć kolejnego uderzenia Lord w końcu zdecydował użyć się innej broni. Wystarczyła krótka chwila, zaraz po kolejnym zgrabnym uniku. W twoim kierunku pomknął Krzyk który na krótką chwilę cię zdezorientował i omamił.

Armin:
Armin zaczęła przeglądać znaleziony dziennik, jednak nic przydatnego w nim nie znalazła. Może to i lepiej, następnych papierów nie chciała nosić ze sobą, bo to by mogło krępować ruchy przy potencjalnej walce. Kiedy jednak podniosła przedmiot, aby rozczytać jakiś rozmazany tekst, przejście zablokowane wcześniej, otworzyło się.
- Ja to mam dzisiaj szczęście... - powiedziała sama do siebie rzucając przeczytany dziennik gdzieś na podłogę. Trzymając katanę wróciła do pomieszczenia, w którym zostawiła Samira. Ten jednak dzierżył w dłoniach nabitą kuszę. Widząc to, maurenka podniosła ostrze katany, a także złapała ją pewniej. Czuła, że czeka ich walka.

Rikka Malkain:
Rikka podjęła próbę uniknięcia i tego krzyku, ale drugi raz jej się ta sztuczka nie udała. Odniosła wrażenie, jakby potężny wrzask miał w jednej chwili rozsadzić jej czaszkę. Do tego na szczęście nie doszło, chociaż na chwilę pociemniało jej przed oczami. Gdy to się stało, rzuciła się gwałtownie w bok i przetoczyła po podłodze, a później wstała i znów odskoczyła w tył. Robiła wszystko byleby tylko znaleźć się teraz jak najdalej od swojego przeciwnika. Nie mogła stawić mu czoła nie będąc w stanie skupić się dostatecznie by odbić nawet najprostszy z jego ataków. Musiała na chwilę odpuścić, wycofać się, uciec. Tylko tyle mogła w tej sytuacji zrobić. Pozostawało liczyć na to, że efekty krzyku miną zanim wampirzy lord dopadnie ją i przejedzie mieczem po jej łabędziej szyi. Kolejny unik i skok do tyłu. Trzeba było zachowywać jak największy dystans. Nie mogła teraz pozwolić mu się zbliżyć.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej