Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Odrodzenie
Armin:
Ciemnoskóra przeszukując stróżówkę po raz kolejny nieświadomie uruchomiła mechanizm, który odciął ją od jej towarzysza.
- Przecież ja nawet nic nie dotknęłam... - westchnęła przeczesując dłonią swoje włosy. - Znalazłam dwa następne przejścia. - stwierdziła. Podeszła bliżej nich, aby ocenić, co się znajduje się na ich końcach. - Przejście do następnego pomieszczenia i... - zatrzymała się na chwilę, bo nie do końca była pewna co zobaczyła. - Kobieta. - dodała półszeptem. - Trzeba jej jakoś pomóc. - powiedziała sama do siebie. Odłożyła pochodnię, zdjęła kołczan z kuszą, a także katanę i ustawiła je obok. Widząc przerażenie kobiety nie zamierzała robić żadnych gwałtownych ruchów. Powoli przesuwała się w jej stronę. - Spokojnie, nie zrobię Ci krzywdy. - po kilku bądź kilkunastu krokach podeszła do kobiety. W tym samym momencie zaczęła przyglądać się łańcuchowi. Każdy łańcuch, nawet najtwardszy, musiał mieć pewnego typu zapięcie. Maurenka wyjęła ze swojej sakiewki wytrychy. - Kto Cię tu uwięził? - spytała kobiety uwalniając jej skrępowane ciało.
Mohamed Khaled:
//Rikka, wymiary komnaty to 4x3m. Lord znajduje się na wprost Ciebie w odległości dwóch i pół metra. Broń palną która trzymał w ręce okazała się atrapą. Ludzcy bandyci są po skosie od Ciebie w odległości trzech metrów. Pomiędzy wami jest fotel. Wanporza banda znajduje się po twoje lewej w odległości dwóch i czterech metrów
1x wampirzy Lord
6x wampir gwardzista
4x człowiek gwardzista
Armin:
Kobieta spoglądała na Ciebie przerażonym wzrokiem. Choć próbowała coś wydukać niezbyt jej to szło. Wargi jej drżały, ręce zaś ocierała o siebie. Najwidoczniej łańcuchy musiały sprawić jej niewyobrażalne cierpienia.
Armin:
- Spokojnie, głęboki wdech i wydech. - maurenka próbowała chociaż trochę uspokoić kobietę. W międzyczasie walczyła z zamkiem przy łańcuchach. A raczej z zapadkami w środku niego. Musiała na moment przerwać dialog, choć bardziej przypominał monolog, z kobietą i skupić się na otworzeniu zamka. Kilka ruchów później, łańcuchy opadły na ziemię, a pojmana została uwolniona. Armin schowała swoje wytrychy do sakiewki, a następnie wyciągnęła dłoń. - Chodź ze mną, ten ktoś nie zrobi Ci już krzywdy. - chciała, aby kobieta jej zaufała i wyszła z ciasnego pomieszczenia.
Rikka Malkain:
Rikka zrobiła przestraszoną minę i podniosła ręce do góry, ustawiając dłonie gdzieś na wysokości uszu. Analizowała sytuacje, oceniała odległości dzielące ją od przeciwników, ich broń i opancerzenie. Siedmiu wampirów, cztery ludzkie kanalie. Paradoksalnie, to ci ostatni byli w tej chwili najniebezpieczniejsi. Chociaż w walce nie mieliby szans przeciwko zabójczyni z Ombros, teraz znajdowała się ona na celownikach ich kusz. Rikka zaczęła powoli iść w ich stronę. Tamci, nie bardzo wiedząc w czym rzecz, spojrzeli pytająco na swojego przywódcę. Dokładnie wtedy ręce rudowłosej, ciągle trzymane w górze, spadły za głowę. Rikka zacisnęła dłonie na rękojeści katany i skoczyła do przodu jednocześnie dobywając oręża. Kusznicy posłali dwa bełty w jej stronę, jednak zrobili to o ułamek sekundy za późno i wampirzyca uniknęła ich lądując w przyklęku za fotelem, który stał w połowie drogi pomiędzy nią a strzelcami. Oczywiście, nie zamierzała tam odpoczywać. Od razu wyłoniła się zza mebla i wykonała drugi taneczny skok w kierunku ludzi. Rzecz jasna, wszyscy obecni w pomieszczeniu zdążyli już dobyć broni i ruszyli na rudowłosą, ale żaden z tu obecnych nie mógł powstrzymać jej przed dosięgnięciem strzelców. Dalsza część walki mogła potoczyć się bardzo różnie, lecz los tej czwórki był już przesądzony. Dwóch następnych bandytów podniosło swoje kusze i oddało po strzale, ale i to nie mogło zatrzymać Rikki. Rzuciła się na kolana odchylając tułów do tyłu, a dwa zabójcze pociski przeleciały jej nad twarzą. Mogła już dosięgnąć pierwszego. Cięła kataną tętnicę udową przeciwnika i z nadludzką szybkością podniosła się na nogi. Krew buchnęła z rany mężczyzny, który teraz puścił swoją broń i, przykładając obie ręce do rozcięcia, ze wszystkich sił starał się zatamować krwawienie. Nie miał szans, rana była zbyt rozległa. Za kilka sekund powinien stracić przytomność i oddać swoje ostatnie tchnienie. Wampirzyca przestała się już nim przejmować. Rozkoszując się zapachem świeżej krwi w powietrzu, zaatakowała następnego. Uderzyła kataną od góry rozrąbując mu czaszkę na dwie części jeszcze zanim tamten zdążył odrzucić kuszę i dobyć miecza. W przypadku większości wojowników, walka z dzieckiem nocy w trakcie hemis równała się samobójstwu. Ci bandyci tutaj nie poradziliby sobie pewnie nawet z szarżą zwykłego krwiopijcy. Na strzępy rozerwałby ich byle łotrzyk przemieniony przed tygodniem. Malkain pospolitym wampirem nie była. Lata poświęcone zgłębianiu swojej dzikiej natury i doskonaleniu umiejętności zabójcy godnych najlepszych asasynów z Ombros zrobiły swoje. Jeśliby wziąć pod uwagę tylko tych szermierzy, którzy nie wspomagali się magią, Rikka byłaby jedną z najlepszych w królestwie. Prawdopodobnie najlepszą. Ta myśl towarzyszyła jej, gdy unikała sztychu trzeciego bandyty. Zdołał on dobyć miecza i wykonać proste pchnięcie, jednak zabójczyni z gracją wywinęła mu się pół piruetem wchodząc tym samym za jego plecy i spuściła katanę na jego kark. Ostrze wykute przez byłego przywódcę wampirów na Valfden według sekretnych schematów tinirletańskich mistrzów kowalstwa przeszło przez kości, ścięgna i mięśnie człowieka tak, jakby w ogóle ich tam nie było. Jego głowa z hukiem uderzyła o podłogę. Pozostał ostatni strzelec. Na pozbawienie go życia Rikka miała mgnienie oka. Gdyby zabawiła z nim chwilę dłużej, wampiry zdążyłyby dobrać się jej do pleców. Mężczyzna spróbował ciąć ją od boku. Zablokowała jego uderzenie kataną, po czym wyrzuciła przed siebie rękę z ukrytym ostrzem. Uruchomiła mechanizm tej sekretnej broni i wbiła ją w podbródek mężczyzny. Natychmiast po tym odwróciła się w stronę pozostałych. Zostało siedmiu. Siódemka dzieci nocy. Rozgrzewkę rudowłosa miała już za sobą. Teraz miała zacząć się prawdziwa walka na śmierć i życie.
1x wampirzy Lord
6x wampir gwardzista
Samir:
Gdy Armin zniknęła w ukrytym przejściu Samir nie miał nawet okazji się zdziwić. W jednej chwili maurenka stała nieopodal niego, a w drugiej już jej nie było. Zabójca słyszał jednak jej głos, gdy kobieta na bieżąco prowadziła narrację tego co widzi, toteż nie martwił się o nią. Nie żeby robił to wcześniej, Armin wyglądała na osobę która da sobie radę w każdej sytuacji.
Nachylił się nad zwłokami, podziwiając delikatną, nieco już zsiniałą skórę i dotknął lekko ciała, czując pod palcami chłód śmierci. Nacisnął lekko, sprawdzając jak mocno postąpiło rigor mortis i zadowoleniem nie wyczuł żadnego stężenia, mięśnie wciąż były elastyczne. To dobrze, nie lubił takich sztywnych, zastałych zwłok. Po chwili otrząsnął się i powstrzymał narastającą erekcję. Jesteś tu w pracy, a nie w poszukiwaniu randki, pomyślał i zaczął zamiast tego oglądać zwłoki w poszukiwaniu ran i przyczyn dla których kobiety były martwe, starając się przy tym skupić i nie rozpraszać.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej