Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Odrodzenie

<< < (42/52) > >>

Rikka Malkain:
Wampirzyca, jeśli naprawdę chciała, potrafiła być cierpliwa. Teraz jednak nie działała na własną rękę. Była częścią większego planu i musiała wykonać swoją cześć zanim jej towarzysze zrobią to samo, aby wszystko poszło po ich myśli. Narada z kolei zdawała się przeciągać w nieskończoność i póki co nie zanosiło się na to, że w najbliższym czasie dobiegnie końca. Rikka wyprostowała się. Jedenastu to wcale nie tak dużo. Zamknęła oczy. Głęboki wdech, wydech. Gdy podniosła powieki była już kimś innym. Wyglądała jak lunatyczka. Zdawała się być nieobecna, jakby pogrążona w marzeniach. W rzeczywistości cały swój umysł zaprzęgła do pracy nad jednym. Nad rejestracją otoczenia. Żaden dźwięk, znak, nic nie mogło jej teraz umknąć. To był jej trans bitewny. Nie myślała. Widziała, słyszała i czuła. Z osoby mającej, jak każdy, swoje pragnienia, lęki i problemy przemieniła się w przedmiot. W maszynę, której jedynym celem było odbieranie życia. Nacisnęła na klamkę.
-Dzień dobry, spóźniłam się?


Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.

Armin:
Armin wraz z Samirem przeszła przez węższy korytarz, by znaleźć się w kolejnym pomieszczeniu, w którym leżały trupy strażników. Bądź wisiały na żyrandolu, czy siedziały na krześle. Wiszący miał przypalone ubranie oraz twarz, jakby za bardzo zabawiał się przy ognisku. Inny trup leżał kąpiąc się w swoich wnętrznościach, nic nadzwyczajnego. Następny siedział na krześle i wyglądał jakby strzelił sobie prosto w łeb. Do tego na podłodze leżały dwie martwe kobiety, bez żadnych śladów przemocy i żadnych ran kłutych czy ciętych.
Maurenka nie potrafiła wydedukować kto lub co dokonało mordu na tyłu osobach i to w różnych stylach. W duchu miała nadzieję, że przeciwnik nie czai się gdzieś za rogiem i nie skoczy na nich w najmniej odpowiednim momencie. Spoglądając na ofiary wyciągnęła katanę, a po chwili skierowała się w stronę stróżówki w celu jej przeszukania. Może ponownie znajdzie jakieś dokumenty albo inne przydatne informacje.

Samir:
Po wejściu do pomieszczenia Samir z uwagą przyjrzał się zwłokom, podziwiając rozmaite sposoby w jaki zostały zmasakrowane. Był pod lekkim wrażeniem. Lekkim co prawda, bowiem znać było jedynie niesolidnego rzemieślnika, a nie prawdziwego mistrza w swoim fachu. Szczególne zainteresowanie przykuły nagie niewiasty, leżące bez życia. Przypatrzył im się uważnie, szukając śladów i tęsknie powiódł palcami po skórze jednej z nich. Po chwili jednak wycofał dłoń.
- Szkoda że nie ma więcej czasu... - mruknął do siebie i spojrzał na Armin - Znalazłaś coś?

Mohamed Khaled:
Samir i Armin
W całym pomieszczeniu było wyjątkowo chłodno, a może dopiero teraz zaczęliście zwracać na to uwagę? W każdym bądź razie coś nie grało w tym pokoju, coś szeleściło, coś przemykało z cienia na kolejny cień. Gdy Samir był zajęty przeglądem zwłok Armin uruchomiła kolejny mechanizm, który niespodziewanie zamknął ją w stróżówce oddzielając od Samira grubą, stalową kratą. Jednocześnie odblokowały się dwa kolejne ukryte przejścia. Jedno prowadziło do następnych pomieszczeń, drugie z kolei było ślepym zaułkiem. To drugie było wąskim, wykutym w skale korytarzykiem o długości ośmiu metrów. I szerokości takiej, że jedynie kobieta i to drobna mogłaby przejść bez problemu. Inne kobiety miałby trudność zaś mężczyźni... Cóż, oni nie zdołaliby tam wejść. Na końcu tego korytarza coś się znajdowało. Coś, albo ktoś...
Gdy nikłym światłem pochodni oswietliłaś korytarzyk dostrzegłaś ranną kobietę. Spoglądała na Ciebie przerażonym wzrokiem. Była też przykuta łańcuchem.

Rikka:
Twoje pojawienie się spowodowało zamieszanie. Zebrani chwycili za broń i szykowali się na znak swojego przywódcy by cię zabić.
Po szybkim rzucie oka mogłaś dostrzec że w pomieszczeniu faktycznie było jedenaścioro zebranych. Najważniejszy z nich, wampirzy Lord siedział na wielkim krześle i w dłoni obracał pistolet. Jego miejsce znajdowało się po drugiej stronie pokoju pod wielkim regałem. Po prawej stronie znajdowało się kolejne okno i to przy nim stało czterech ludzkich wartowników. Dwóch z nich napięte kusze mierzyli w Ciebie.
Pozostała szóstka to wampiry, znajdujące się obecnie w różnych odległościach od siebie. Jeden stał koło szklanego stolika, dwóch pod kolejnym regałem,, dwóch wstawało z kanapy a ostatni siedział na krześle. On jako jedyny nie wykonał jeszcze żadnego ruchu.

//Przeciwnicy na razie nie wykonali ruchu. Jest możliwość załatwienia tego w pokojowy sposób. Przynajmniej na razie.

Mohamed:
Po wymordowaniu strażników Mohamed przystanął na chwilę by złapać oddech. Choć nie był wcale taki stary, a kataną władał po mistrzowsku i mało było osób które mogły go pokonać, czuł niewielkie zmęczenie. Swoje też robiła rana na barku. Gdy jednak złapał w końcu oddech i zagłuszył ból w ręce, ruszył przed siebie. Pomieszczenie w którym się znajdował, to według tego co widział za oknem, to skrzydło mieszkalne leżące zaraz przy wieży w której w tej chwili powinna być Rikka. To tutaj też powinni znajdować się liderzy grup przestępczych.
Skierował więc swoje kroki na korytarz i przykląkł by nieco wyciszyć swoje kroki. Choć w skradaniu nie był mistrzem to potrafił na tyle się wyciszyć by nie zostać odkrytym.
Ruszył powoli przed siebie na drugie piętro. Mijał stare, zabytkowe obrazy i feski sprowadzone z dalekich stron, ominął także dwa trzyosobowe patrole strażników. Dotarł też w końcu pod drzwi, które podpisane były imieniem jednego z czterech liderów. I, wziąwszy głębszy oddech, powoli uchylił drzwi. Ukryte ostrze z cichym sykiem wysunęło się gdy oko Maurena wychwyciło leżącą na machoniowym łóżku postać. Czas na śmierć.

Rikka Malkain:
//Mogę już dostać staty wrogów, tak na wszelki wypadek? I jeszcze poproszę o wymiary komnaty i o dokładniejsze odległości. W sensie, kto stoi jak daleko od Rikkeła.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej