Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Odrodzenie

<< < (41/52) > >>

Samir:
Po skończeniu ze zwłokami mauren podszedł do stróżówki, zaglądając Armin przez ramię, kierując wzrok na plik papierów trzymany przez dziewczynę w ręku. Wczytał się w tekst, szybko rozpoznając parę znajomych imion.
- O patrz, Mohamed. Ciekawe co on knuje - powiedział cicho, wskazując palcem na nazwisko Khaleda, znacząc je jednocześnie smużką krwi. Na dłoniach wciąż została mu niezaschnięta krew ze zwłok. Dostrzegł otwarte przez Armin przejście do dalszej części podziemi i przeniósł wzrok na maurenkę - Idziemy dalej?

Armin:
Ciemnoskóra przeszukując stróżówkę natknęła się na plik dokumentów. Na całe szczęście, źródło światła znajdowało się dość blisko, przez co kobieta mogła rozczytać litery bez kłopotu. Okazało się, że trzymała w dłoni zbiór danych osobowych kilku osób, co dziwniejsze wszystkie te osoby znała, w mniejszym lub większym stopniu. Szeklana kojarzyła, natomiast z Melkiorem i Mardukiem uczestniczyła ostatnio w wyprawie. Jednak nie spoufalała się z nimi, nie widziała takiej potrzeby.
Jej uwagę przykuło wypisane słowo "Mohamed". Wyczytała wiele informacji, w tamtym momencie zupełnie nieprzydatnych. Dopisane zdania dawały jej wiele do myślenia. O jakim zamachu była mowa? Tak samo interesująca była notka o zmniejszeniu aktywności u Tacticusów. Mohamed nie wycofałby się z biznesu, coś go musiało do tego skłonić, pytanie tylko co?
Kiedy Samir podszedł do maurenki i brudnym, zakrwawionym paluchem dotknął dokumentów, Armin szybko odsunęła papiery, po czym rękawem starła ciemnoczerwoną plamę.
- Grabki i wiaderko zabrali, więc pozostało Ci pobawić się ze zwłokami? - powiedziała chwilę na niego spoglądając, a następnie zamknęła folder i ukryła go pod swoją szatą. - Jeśli już kończyłeś zabawę to tak, idziemy dalej. - stwierdziła kierując się w dalszą część podziemi.

Samir:
- Czasem trzeba się wyżyć - wzruszył ramionami mauren i ruszył wraz z Armin w kierunku dalszej części podziemi - Chodźmy zatem, zresztą zabawki i tak się już zużyły.

Rikka Malkain:
Rikka przygryzła wargę. Wierciła się przy drzwiach, ustawiając pod różnymi kątami i desperacko próbując coś dojrzeć. Mimo tego, zobaczyła raczej niewiele. To było jakieś zebranie. Ten, który mu przewodniczył, chyba był wampirem. To musiał być ten szef, o którym mówił wampir poznany przed chwilą na dachu. Co do pozostałych, zabójczyni nie miała pewności. Być może byli zwykłymi ludźmi. Zadanie rudowłosej miało polegać tylko na kradzieży księgi. Wątpiła jednak by Mohamed obraził się gdyby przy okazji zabiła jednego z wrogich liderów. Być może właśnie miała taką sposobność. Niestety, nie miała jak przeprowadzić ataku z zaskoczenia. Z kolei wywalenie drzwi z kopa i wpadnięcie tam z mieczem w dłoni było trochę ryzykowne. Wszak dostrzegła aż jedenaście postaci. Ostatecznie zdecydowała się poczekać do zakończenia obrad. Wtedy mężczyźni zaczną się rozchodzić, a ona będzie mogła podążyć za przywódcą. Będzie go śledzić aż doprowadzi ją do księgi, a potem zabije. Tak właśnie to sobie, lisica, wymyśliła.

Mohamed Khaled:
Samir i Armin:
Korytarz był nieco węższy niż ten w którym przebywaliście, mimo tego bez problemu udało wam się przez niego przejść. Ciągnął się na kilkanaście metrów i prowadził do kolejnej sali i kolejnej stróżówki. Tym razem jednak nie spotkaliscie tam żadnych strażników. Znaczy byli, ale martwi. Jeden z nich leżał przewieszony przez żyrandol, zaś skrawki jego ubrań były przepalone. Podobnie jak twarz, której cała prawa strona wyglądałq jakby wpadła do ogniska. Drugi że strażników leżał w kałuży krwi i flaków które z niego wypruto. Tylko trzeci z trupów wyglądał normalnie. Miał dziurę w głowie, leżał rozłożony na starym, spruchniałym krześle, zaś zaraz pod jego ręką leżał pistolet skałkowy. Czyżby samobójstwo? Tylko co mogło sprawić, że sięgnął po to rozwiązanie?
Waszym oczom ukazały się też dwie nagie, martwe kobiety. Co dziwniejsze, nie miały na sobie śladów jakichkolwiek obrażeń

Rikka:
Zebranie trwało w dalszym ciągu. Postacie co rusz się poruszały, wychodziły, a później wracamy jak gdyby nigdy nic. Na razie nie zapowiadało się by cokolwiek w tej sprawie miało się zmienić.
I gdy myślałaś już powoli, że zaczyniesz mord na pełnej kurwie dosłyszałaś słowa wychodzące od jednej z postaci.
- Wedle słów naszych ludzi zamach stanu wyszedł prawidłowo i Kruki mają już nowych przywódców. Część jednak zdradziła i uciekła z ich twierdzy. Są teraz na naszym garnuszku.
- Ilu? - zapytał ktoś inny.
- Na tą chwilę trzynastu, ale może być ich więcej

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej