Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Odrodzenie

<< < (25/52) > >>

Silion aep Mor:
Tym razem jednak odważył się i postanowił ją przytulić, delikatnie, tak by mogła spokojnie wyswobodzić się z tego uścisku gdyby chciała.
- Nie Armin, gdybyś to zrobiła... Nic by się nie stało, nie przepraszaj, zasłużyłem sobie na to wszystko. Całe życie uważałem się za pępek świata. Te wszystkie ziemie, pozycje jakie zajmowałem, to wszystko było przez moje wybujałe ego, teraz to już nic dla mnie nie znaczy. - powiedział spokojnie - Nawet nie wiesz, jak bardzo za tobą tęskniłem, tamten dzień gdy zjawiłaś się w moim domu, nie dowierzałem... Od tamtego czasu wspomnienia zabijały mnie od środka, wyzwalając furię... Skierowaną centralnie we mnie... Ten moment gdy powiedziałem, że zabijam dla przyjemności... Kłamałem, tak naprawdę włóczyłem się po traktach próbują znaleźć dla siebie miejsca na tym świecie... Bez skutku... - delikatnie westchnął - Brakuje mi Ciebie. - dodał nie zważając na konsekwencje, chciał wyznać co leży mu na "wątrobie".

Armin:
Maurenka poczuła znany jej bardzo dobrze dotyk mężczyzny. Niepewnie odwzajemniła uścisk, jednak po chwili opuściła jego ramiona.
- Wspomnienia należą do przeszłości. I może lepiej będzie, jeśli nasza bliższa relacja również tam pozostanie. - powiedziała wzdychając. - Mnie też atakują wspomnienia, ale Silion, nie mogłabym wrócić do życia, jakie prowadziłam wcześniej. Nie po tym wszystkim, co się wydarzyło. - stwierdziła przymykając oczy. - Nie umiałabym. - dodała ciszej puszczając jego dłonie. W pewnym momencie parsknęła śmiechem. - Oczywiście, że kłamałeś. - spojrzała w niebo. - Za dobrze Cię znam, żeby wiedzieć, że takie zabijanie jest poza twoim zainteresowaniem. - zwróciła swoją twarz ku mężczyźnie. - I nadal będziesz musiał się włóczyć. Musimy sobie znaleźć właściwe miejsce w życiu. Ale nie wspólne, Silionie.

Silion aep Mor:
Zabolało, ale nie mógł już nic na to poradzić, niestety życie nigdy nie daje drugiej szansy. Powinien dobrze o tym wiedzieć.
- Armin... - westchnął - Jeżeli tego chcesz, niech tak będzie. Mimo iż nasze ścieżki nie będą krzyżować się tak blisko jak kiedyś, możemy przecież wciąż żyć ze sobą w zgodzie. Jak dawniej, lecz bez aspektu stricte "romantycznego". Co Ty na to? Nie chciałbym Cię znów stracić. Za dużo dla mnie znaczysz. - mówił szczerze.
Zmieniając lekko temat rzekł. - Nie ufałbym temu całemu Mohamedowi. Cała ta wyprawa wydaje mi się grubymi nićmi szyta. Wiesz dobrze, że moja intuicja rzadko się myli. Gość jest jakiś dziwny, nie umiem tego określić, ale zachowuje się dość nietypowo, coś jak Ty gdy wróciliśmy z tej nieszczęsnej wyprawy morskiej. Jest jakiś agresywny i jakby pobudzony.

Armin:
- Zgoda. - odpowiedziała z lekkim uśmiechem. - Pozostańmy na tym, że nie chcemy się pozabijać i żyjemy w zgodzie. - westchnęła spoglądając na niego. Przynajmniej ta sprawa została między nimi wyjaśniona. I bardzo dobrze, że tak się stało. Maurenka nie wiedziała, ile by wytrzymała omijania wzrokiem krasnoluda, prawdopodobnie nie za długo.
- Mohamedowi? - zdziwiła się taką zmianą tematu. - On zaczął ten przewrót i jednak jesteśmy zobligowani mu ufać. Teraz za późno na krok w tył i ucieczkę. - stwierdziła. - Poza tym, raz się żyje. - zaśmiała się.

Silion aep Mor:
- Chodźmy, już późno. - rzekł otwierając drzwi przybytku i puszczając kobietę pierwszą - A więc tutaj chodzi o przewrót. No to się wydało... - mówił cicho będąc wewnątrz budynku.
- Moim zdaniem on nie nadaję się na przywódcę, tak jak powiedziałem, z nim coś jest nie tak... Ewidentnie nie tak. Cóż, zobaczymy jak potoczy się ta historia. Jednak nie wróży nic dobrego.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej