Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Odrodzenie
Samir:
- Po kolei zatem. Jesteś opętany czy po prostu wariujesz na stare lata i zaczynasz słyszeć głosy? - zainteresował się mauren. Na kobietach specjalnie się nie znał ani pod tym względem go nie interesowały to i nie był do końca pewien czy chce o tym słuchać. Ale głosy w głowie to co innego, mauren patrzył uważnie na Mohameda, obserwując reakcje. Wolał nie rządzić Krukami wraz z kimś, kto był potencjalnie niepoczytalny.
Silion aep Mor:
Siedział przy stoliku pijąc powoli swoje piwo i paląc fajkę, przysłuchiwał się rozmowie. Coś słyszał, nie wiele, co prawda, ale tyle ile mu wystarczyło. Rozglądał się wokoło, odwzajemniał ciekawskie spojrzenia, zimnym, przeszywającym spojrzeniem, postacie natychmiast spuszczały wzrok z jego osoby.
W pewnym momencie kobieta wstała od stołu i spojrzała w jego stronę, odwzajemnił spojrzenie, tym razem zwykłe, takie jak dawniej.
Gdy odeszła pociągnął dymu z fajki i wypuścił małe kółeczko. Spuścił głowę w dół, spoglądając na swoje buty, było mu przykro. Smutno. Żałośnie. Odetchnął głęboko.
Siedział tak na stołku rozmyślając jeszcze dobre kilkanaście minut. Jego fajka powoli dogasała, lekki dymek tlił się z niej.
W końcu wstał, dopił piwo i skierował się do barmana niosąc ze sobą kufel.
- Jeszcze raz to samo. Do tego pokój na jedną noc. - odczepił jedną z sakiewek od pasa i rzucił na blat. Kilka monet wysypało się lądując na drewnie - Mam nadzieję, że wystarczy. - dodał.
26244 - 200 = 26044 grzywien
Mohamed Khaled:
- Ani jedno, ani drugie - zaśmiał się gorzko. Opętany, a to dobre. - Podejrzewam, że to mój ukryty instynkt. Czasami wydaje mi się, że coś skłania mnie do takiego, a nie innego postępowania. Lata w Krukach wyzbyły ze mnie te głębsze emocje i nie wiem czemu tak jest. I ten mój głos... Hm... To jakby echo tych starych uczuć. - jego głos brzmiał tak jakby naprawdę w to wierzył.
Silion:
Karczmarz zgarnął grzywny i wręczył ci kluczyk.
- Przedostatni pokój po prawej
Samir:
- Zycie, które wiedziemy, fach którym się paramy, to wymaga pewnej... hmm, szczególnej konstytucji mentalnej - powiedział po chwili, zapatrując się na pajęczynę w rogu pokoju - Naturalnym jest, że pewne odruchy czy myśli stopniowo zanikają. Większość ludzi musi nauczyć się z tym żyć. Istnienie tego głosu zaś nie jest, myślę, problemem, bardziej to jak mocno to na ciebie wpływa. Ty, twój trzeźwy osąd, czy te echa, dawne, niemalże wypalone uczucia, które gdzieś się jednak pod powierzchnią tlą? Co przemawia silniej? - Samir przeniósł spojrzenie na Mohameda i popatrzył przenikliwie.
Mohamed Khaled:
- Ciężko stwierdzić. Nie mi stwierdzać które przeze mnie bardziej przemawia. To ty, wy, na podstawie mojego zachowania możecie to określić
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej