Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Odrodzenie
Silion aep Mor:
- Mówiłem byś podał mi piwo... Czy ja mówię niewyraźnie? - krzyknął.
Musiał na kimś się wyładować, padło na karczmarza. Gdy ten już grzecznie podał napój, wychylił go duszkiem po czym zabrał kluczyk i udał się do pokoju.
Otworzył drzwi, wszedł zamykając je za sobą. Rzucił swój sprzęt na łóżko po czym wlał wodę znajdującą się w beczkę przy ścianie do drewnianej balii po czym zanurzył się w cieczy.
Woda ponoć pozwalała zmyć z siebie stres. Z każdą minutą obcowania z nią, zdawał sobie sprawę z tego, że to bujda na resorach. Wyszedł na chwilę, wyciągnął z kieszeni płaszcza tytoń, nabił fajkę, odpalił.
Teraz siedział w wannie paląc tytoń i myśląc. Jak zwykle za dużo...
Samir:
- Na razie trudno powiedzieć - odparł wymijająco i upił kolejny łyk swojego piwa. Jakoś przyjemnie dobrze mu wchodziło tego wieczora. Ot, taki miał najwyraźniej nastrój - Nie znam też cię, przyznam, za dobrze, nie pamiętam byśmy wcześniej razem współpracowali. Na razie wszystko idzie sprawnie, zobaczymy co słychać w grodzie i wtedy będziemy myśleć. A że czasem nachodzą cię różne dziwne myśli o przeszłości, cóż... Większość osób w naszym fachu je ma. Nie ja akurat, ale większość tak. To normalne. Chyba że to nie są zwykłe wyrzuty sumienia - spojrzał bystro na maurena.
Mohamed Khaled:
- Raczej zwykłe - stwierdził po chwili namysłu. - Przyzwyczaiłem się już szczerze powiedziawszy. Choć czasem bierze mnie właśnie na takie rozmyślanie. Co by było gdyby... - zaśmiał się cicho i rozebrał, po czym położyl się do łózka i wpatrywał w sufit. - Czuję w kościach, że ta wyprawa to dopiero początek...
Samir:
- Tak to zazwyczaj bywa...- zaśmiał się cicho Samir i dopił do końca swoje piwo. Kufel postawił pod ścianą, by go przypadkiem nie rozbić po nocy i sam wyciągnął się na posłaniu - Dopóki na tym zarabiamy to nie widzę problemów. A jak wdepniemy w gówno to cóż, trzeba się będzie ratować.
Armin:
Kobieta paliła siedząc przy otwartym oknie. Spaliła zaledwie połowę, kiedy zapatrzyła się w przestrzeń przed sobą. Nawet nie wiedziała co przed sobą widziała. Wyłączyła się na pewien moment. Wróciła do świadomości, kiedy przez przypadek przypaliła sobie dłoń. Syknęła, po czym wyrzuciła papierosa przez okno. Poirytowana rozejrzała się po pokoju. Po chwili rzuciła kolejnym nożem w ścianę. Najpierw jednym, a po chwili drugim. Złapała również za sztylet, lecz on nie wbił się w ścianę, tak jak oczekiwała tego maurenka. Trafił on w wazon stojący na drewnianej szafce. W konsekwencji, przedmiot spadł na podłogę roztrzaskując się na małe kawałki.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej