Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Odrodzenie

<< < (3/52) > >>

Armin:
Maurenka tylko uśmiechnęła się słysząc tłumaczenie Mohameda, jednak potem nieco posmutniała. W głowie pojawiały jej się wspomnienia Marcusa. Nie wiedziała, ile ma teraz lat, jak dokładnie wygląda, jak się zachowuje... Czy jest podobny do niej, czy raczej do swojego ojca. Ostatni raz widziała go kilka lat temu, kiedy miał zaledwie parę miesięcy. W duchu zazdrościła Mohamedowi pod jednym względem, on miał więź ze swoim synem, natomiast Armin nie. Nie zamierzała wrócić jako matka, która magicznie powróciła do domu i udaje, że nic się nie stało. Nie była na to przygotowana mentalnie. Wolała całkowicie odciąć się od swojego poprzedniego życia, przynajmniej Marcus nie będzie za nią tęsknić, bo nie będzie jej pamiętać.
Pochłonięta tymi rozmyśleniami, wyszła z twierdzy razem z resztą grupy. Ciemnoskóra skinęła głową obwieszczając swoją gotowość do drogi.

Samir:
- No to trzeba się zbierać. Jak to mówią, w konie. Macie w ogóle konie? Czy jaki jest plan dostania się w okolice Ereno? Dawno temu byłem w Revar i to jest ładny kawał drogi jakby tak iść po prostu przed siebie - powiedział do grupy Samir, stojąc na trakcie. Jego rumak, podarowany mu przez hetman koronną, czekał w stajniach, zapewne gotów do drogi. Po chwili zapatrzył się na Ombros. Lubił to miasteczko, dużo swobodniejsze od stolicy, w dodatku istniały tam zupełnie inne możliwości, z których większość pojawiła się po stworzeniu Kruczego Wału. Samir nie był fanem tej fortyfikacji, nic nie krzyczało bardziej o ich istnieniu niż Gniazdo, które ktoś w dodatku otoczył tak ogromnym murem, ale przynajmniej było bezpiecznie. Póki co.

Rikka Malkain:
-Ja nie mam, zwierzaki mnie nie lubią. Ale mogę polecieć jako nietoperz, zobaczymy kto będzie pierwszy.
Powiedziała Rikka. Szczerze ją to ciekawiło, bo jeszcze nigdy nie ścigała z parzystokopytnymi. Będąc w locie zawsze wydawało jej się, że leci bardzo szybko, więc raczej nie powinna mieć problemu z wygraniem gonitwy. Tyle, że wtedy w ogóle postrzegała świat dużo inaczej. Równie dobrze może się okazać, że w rzeczywistości ma małe szanse na prześcignięcie wierzchowca. W końcu jej skrzydełka były raczej niewielkie. Z drugiej strony, nietoperz nie musiał zważać na nierówności terenu i różnorakie przeszkody mogące pojawić się na drodze. Mogła polecieć bezpośrednio do celu, podczas gdy jej towarzysze będą zmuszeni kluczyć na swoich koniach gdzieś po leśnych traktach. Przy dłuższych lotach trzeba było tylko uważać na niektóre drapieżniki. Mało zwierząt było w stanie złapać w nocy tak małą i tak zwinną istotę jak nietoperz, jednak pewne gatunki sów potrafiły być naprawdę wredne.

Samir:
- W sumie ciekawe kto byłby pierwszy, ja konno czy ty jako nietoperz. Ale one chyba nie latają zbyt daleko... - zamyślił się mauren. Nietopyrze które znał żyły w jaskiniach i nie latały na znaczne odległości. Ale to zwykłe nietoperze, a nie zmienione wampiry. Chociaż kto wie, zaśmiał się cicho na myśl o milionach nieśmiertelnych, wiodących żywot srającego z sufitu zwierzątka - Swoją drogą, kiedyś myślałem o przemianie. Nieśmiertelności którą daje i potędze w nocy.

Mohamed Khaled:
Kruk skinął głową na pozostałą trójkę i zaczął schodzić ścieżką prowadzącą do wioski. Miał nadzieję, że transport jaki załatwił na tą drogę już czeka i nie będą musieli ruszać z buta.
Sam był zaskoczony rozwojem sytuacji. Plan zdeteonizowania Anette kłębił się w jego głowie od lat, ale dopiero teraz miał prawdziwa odwagę by to zrobić. Miał nadzieję, że dzięki ich staraniom uda się doprowadzić ta twierdzę i organizacje do dawnej świętości.
Gdy dotarliście do wioski, waszym oczom ukazał się rynek, pełen w tej chwili różnych handlarzy, ale także kilku Kruczych braci którzy na wasz widok zaczęli kierować się w stronę wyjazdu z miejscowości

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej