Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Test kruka #37
Arivel:
Mężczyzna niemal zakrztusił się kurczakiem.
-Oczywiście, panie Rodgar! Chociaż przyznam, żeś mnie pan trochę zaskoczył. Zazwyczaj to ja muszę szukać słuchaczy, żeby otwierać im oczy na prawdę. Większość ludzi to jednak straszne tłuki. Tyś jest inny, widać od razu! Jasne, że się z tobą napiję!- Gdy to powiedział szybko złapał za swój w połowie pełny kufel i w paru łykach opróżnił go do końca.
-Uu... Już można polewać. Zamów pan najlepiej całą butelkę, bo historia nie jest ani krótka, ani prosta. Widzisz... Te wszystkie wypadki w rzeczywistości były zabójstwami. Ale, ale! To dopiero wierzchołek góry lodowej. Za wszystkimi stoi sekretne bractwo, które zajmuję się też wieloma innymi nielegalnymi sprawami. Kto wie, do czego są zdolni?
Nawaar:
Mauren wykazał zainteresowanie, zamieniając się w słuch. - Doprawdy niesamowite. Kiedy Marcel opróżnił kufel, Nawaar, powiedział. - Poczeka pan pójdę po następne. Ciemnoskóry wstał, udając się do szynkwasu. - Dwa valfdeńskie mocne poproszę. Czekał na podanie mu piwa w międzyczasie, rozglądał się dookoła na klientele oraz obsługę budynku, żeby mógł się upewnić czy zdąży zatruć piwo jedną ze swoich mikstur tak, by nikt nie zauważył.
Arivel:
Karczmarz podał Nawaarowi dwa piwa.
-Dla ciebie za darmo.- Powiedział, po czym zajął się jakimś innym gościem. Nikt nie zwracał na maurena uwagi. Mógł on bez problemu dolać coś do piwa.
Nawaar:
Miło było ze strony właściciela, że otrzymał napitek za darmo. Do tego nikt nie zwracał uwagi na maurena, który miał czas podrzucić coś do kufla z piwem. Niestety z racji słabego asortymentu jaki miał przy sobie musiał dolać fekaliox. Nawaar szybko dolał miksturę do prawego kufla nikt nie zauważył na szczęście jego poczynań. Teraz jak Marcel dostanie soczystego srania, odechce mu się wytkać nos w nie swoje sprawy i to na dobre! Ciemnoskóry wziął dla kufle ten specjalny chwycił w prawą dłoń, żeby się nie pomylić, powtarzał w głowie.
Prawy dla niego, prawy dla niego.
Syn pustyni dotarł spokojnie do stolika wręczył człowiekowi kufel piwa z zawartością zaś on sam szybciej zaczął sączyć swoje piwo, nie zwracając na razie uwagi na rozmówcę. - Zatem opowiadaj pan dalej, ale najpierw zdrowie! Uniósł swój kufel, żeby jeszcze bardziej zachęcić rozmówcę do wypicia trunku.
Tracę :
fekaliox (0,1l)
Arivel:
-Zdrowie!- Krzyknął Marcel, po czym wyzerował kufel. -Uuu... O czym to ja... A, tak... Zaraz... Przepraszam na chwilę!- Lorens zerwał się z miejsca i pobiegł prosto do wychodka.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej