Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wierzyciel
Quinn:
Elf siorbnął zupy rybnej i kiwnął głową. Zła nie była. Co prawda nie przywykł do końca do smaku ryby w zupie, które preferował z warzywami, ale przeżyje.
- To jaki teraz mamy plan? Szukamy statku, płyniemy na Vrih i rozglądamy się za ghuruckim margrabią?
Domenik aep Zirgin:
- Za artefaktem. A raczej informacjami o nim. Fakt zupa zła nie była.
Quinn:
- Brzmi nieźle. Jemy i ruszamy? - zapytał Quinn w kilku przerwach pomiędzy zajadaniem zupy rybnej. Niby się przekonał do ryby w zupie, ale jednak nie do końca. Nie mógł stwierdzić, czy nie lubi tej zupy, a może jednak lubi. Każdy kolejny łyk czy kęs ugotowanej ryby wprawiał go w myślowy galimatias. Zupełnie jak gdyby zupa istniała w wielu poziomach świadomości, z jednej strony była całkiem smaczna i godna swojej ceny, a z drugiej taka w sumie bylejaka i nieciekawa. Elf zapatrzył się na zawartość łyżki, w której pływały oka tłuszczu oraz drobne niteczki rybiego mięsa i zamyślił się ciężko, rozmyślając nad sensem istnienia zupy rybnej. Kto ją w ogóle wymyślił? Jak człowiek czy elf przeszedł od pieczenia ryby nad ogniskiem do wkładania jej do gara z wodą? Tyle pytań pozostawało bez odpowiedzi. Quinn ostatecznie wzruszył ramionami i wysiorbał zupę do końca, po czym odstawił miskę. Nadal nie wiedział czy lubi zupę rybną - To co, płyniemy?
Domenik aep Zirgin:
- Ta. Musimy tylko znaleźć kapitana Nelsona i Zemstę Xsiężniczki. Powiedział i poszli z gospody, krasnolud zapłacił.
Quinn:
- Swoją drogą, oddać ci za te posiłki? Bo w sumie to od paru dni jem za cudze... - zapytał Quinn, podążając za krasnoludem do portu. Istotnie zajmowała go kwestia pieniędzy. Co prawda Vernon wcześniej wspominał, że Domenik akurat pieniędzy ma sporo, ale jednak dług pozostawał długiem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej