Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wierzyciel
Domenik aep Zirgin:
- Ze mno nie zginiesz, no jedz bo stygnie. A zarobek nawet godniejszy byndzie.
Quinn:
- No jak godny to czemu nie - odparł i posłusznie wgryzł się w tłuściutkiego, miękkiego prosiaka. Dawno niej jadł niczego równie dobrego. Przez chwilę pomyślał co by powiedzieli dobrotliwi druidzi z Konkordatu, ale w końcu był mysliwym, nic toteż dziwnego że jada mięso - Tylko ja nie za bardzo potrafię pływać. Znaczy w wodzie umiem, na statku zaraz się porzygam i raczej będę przeszkadzał niż pomagał.
Domenik aep Zirgin:
- Choroba morska to kwestia indywidualna. Te trzy dni przeżyjesz.
Quinn:
- No jak przeżyję to nie ma co medytować - powiedział i zabrał się za swojego lekko już chłodnego świniaka. Nie chciał żeby się zmarnowało - Czego się w sumie mogę tam spodziewać? Płyniemy, spotykamy kogo trzeba i wracamy czy raczej jakaś dłuższa misja się szykuje?
Domenik aep Zirgin:
- Raczej dłuższa, bo wątpie by to badziewie leżało ot tak w czyjejś szafie. Popłyniemy do Sannau, miasta pełnego kasyn, tawern i burdeli. Takich naprawdę dobrych. Vrih żyje z tej no...
- Turystyki, głównie. Mniejsza wyspa - Vrihok - to głównie piękne plaże, kilka miejscowości wypoczynkowych na południu. Na północy wyspy są niewielkie góry, wygasłe wulkany, plantacje kakao, kawy, cukru, przypraw, zbóż. Na większej wyspie Dihok, praktycznie z trzech stron otoczonej górami, masz kopalnie, huty i przemysł. No i wioski bliżej wybrzeża. Dlatego nasz Margrabia ma chrapkę na to wszystko.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej