Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wierzyciel
Karczmarz:
- Zaraz podam, musi dojść. Powiedział, ale piwo podał od razu. Było ciemne jak dupa maurena w nocy.
Quinn:
Elf chwycił pewnie kufle i manewrując zręcznie w tłumie dotarł szybko do krasnoluda, nie ulewając nawet kropli z zalanych do pełna naczyń. A skoro się nie ulało to najwyraźniej było za mało nalane. Quinn postawił kufel przed Domenikiem i usiadł naprzeciw, upijając łyk. Ciemne piwo było najwyraźniej faworytem tutejszej ludności, sam co prawda preferował jasne, ale nie wybrzydzał.
- Prosiak zaraz będzie, a piwo wziąłem teraz. Kusiło mnie wziąć wino, ale coś mi się widzi żeś nie z takich - elf zaśmiał się lekko i upił kolejny łyk.
Domenik aep Zirgin:
- Dobre wino nie jest złe. Ale tu podają MacBrewmanna XXX i YYY. Z browaru w Karak Kazmir. W tej części Valfden lepszego nie ma. Wziął swój kufel i upił łyka dobrego piwa. - Nawet w Ekkerund. Do karczmy wszedł wtedy pewien starszy człowiek. Po 60tce z bliznami po poparzeniu na lewym policzku.
- Cholea... Vernon przyszedł. Czyli coś pieprzło. Bardzo.
Quinn:
- Vernon? - dopytał elf - Znajomy zakładam. Życie go widzę nie oszczędzało - dodał po chwili, patrząc na blizny nieznajomego.
Domenik aep Zirgin:
- Num, to stary weteran. Emerytowany szef wywiadu. Vernon podszedł do ich stolika, usiadł.
- Cześć Domenik, i ty nieznajomy. Jeszcze nie emerytowany, wciąż pomagam Tacticusom. Mam złe wieści. Zaraz pieprznie, albo już pieprzło. Wierzyciel śpi z rybkami.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej