Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wierzyciel
Quinn:
Jechali sobie spokojnie, elf w międzyczasie patrzył się głównie na drogę, czasem na drzewa przy tej drodze i ogólnie podziwiał valfdeńskie widoki. Przysnął raz nawet, jednostajne tempo nadawane przez wóz skutecznie uśpiłoby nawet osobę cierpiącą na bezsenność.
- Jaki mamy w sumie plan na wydobycie tych informacji? Bo rozumiem informacja jest cenna, ale jak się do tego zabieramy? Tłuczemy po mordzie aż się przyzna, przekupimy go?
Domenik aep Zirgin:
- To niziołek, z tłuczeniem po mordzie trzeba by ostrożnie więc. Zajechali na plac, zostawiszy wóz w stajni ruszyliście do wnętrza karczmy. - Spróbujemy wpierw po dobroci.
Wnętrze było bogate, pachniało prosiaczkiem i żurem.
Quinn:
- To w sumie nawet lepiej, bo się tak nie zmęczymy - mruknął Quinn już jakby bardziej do siebie i wszedł za krasnalem do karczmy. Zaciągnął sie bogatym aromatem i poczuł że zgłodniał. Wciągnął do nozdrzy raz jeszcze zapach pieczonej świnki i aż mu ślinka pociekła. Metaforyczna oczywiście, elf był zbyt opanowany by faktycznie się zaślinić w karczmie Hmm, zjemy zanim znajdziemy karzełka? Nieźle pachnie - powiedział cicho do Domenika.
Domenik aep Zirgin:
- Jo, bo go cosik nie widze. Idź nam zamów coś.
Quinn:
- Skoro stawiasz - odparł elf i podszedł do karczmarza, stojącego za krótkim kontuarem - Dzień dobry, strawy potrzebuję dla dwóch strudzonych wędrowców, trochę tej aromatycznej świnki którą tak czuć i coś na przepłukanie gardła, piwo może?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej