Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wierzyciel
Domenik aep Zirgin:
- Bo kolega ma, i nawet na nim jeździ. Wiesz, dawno temu Hufiec K'Obronie używał ich jako jazdy. A co to? Zatrzymał furgon, 50m. dalej coś żarło sarnę.
Quinn:
Widząc stwora elf stanął na koźle i zmrużył oczy, próbując dostrzec szczegóły tajemniczego potwora.
- Coś jakby kretoszczur? - mruknął i dla pewności sięgnął po łuk i strzałę z kołczana, by w razie potrzeby po prostu strzelić mutantowi prosto w łeb. Bo i tak się zapatrywał na stworzenie elf - Jakby mutant, to na pewno nie jest normalne zwierzę.
Domenik aep Zirgin:
- No raczej, nie inaczej. Weź to to ubij.
1x https://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Wypaczony_kretoszczur
Dystans 50m. żre sarne, wiatr wieje w naszą stronę. Jeszcze nas nie czuje
Quinn:
- Da się zrobić - odparł elf i stanął pewniej na nogach, łapiąc łuk lewą dłonią. Prawą nałożył strzałę na cięciwę i zaczął napinać łuk. Jednocześnie ocenił dystans do przedziwnego stwora, spojrzał na ruch drzew w okolicy by ocenić w którą stronę wieje wiatr i odpowiednio ustawił rękę, biorąc na to przymiarkę. W końcu napiął łuk do końca, podwójnie gięte, refleksyjne ramiona łuku zaskrzypiały cicho poddane dużej sile, dociągnął cięciwę do policzka, zmrużył oczy by na pewno nie spudłować i zwolnił cięciwę. Strzała z cichym świstem pomknęła przed siebie i po chwili wbiła się z niesłyszalnym dla łucznika plaśnięciem. Wypaczony kretoszczur padł na bok, śmiertelnie postrzelony - No nie tak źle jak na początkującego.
Domenik aep Zirgin:
- Walnij raz jeszcze, dla pywności.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej