Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Śladami Bestii
Patty:
Dziewka Jagna poprowadziła cię zatem na górę karczmy, gdzie znajdowały się nieliczne pokoje gościnne. Znalazłeś się w wąskim korytarzu, po którego obu stronach widać było wąskie drzwi, łącznie sześć pokoi, po trzy na stronę. Dziewczyna zaprowadziła cię do końcowej izby po lewej stronie i trąciła drzwi, uchylając je. Za nimi była uboga izba, wyposażona w łóżko i komodę.
- Proszę, przyszykowałam wszystko do snu - powiedziała cicho.
Mohamed Khaled:
- Dziękuje. - odparł również cicho. - Może masz ochotę zostać na jakiś czas? - zapytał odwracając w jej stronę spojrzenie.
Patty:
- Och - Jagna zarumieniła się zauważalnie i odwróciła wzrok - Chętnie. Ale... Bestia grasuje i obawiam się tak zostawać z obcym w pokoju. Mam nadzieję że rozumiesz. Za to kiedy Bestia zostanie już upolowana... - powiedziała nagle ze śmiałym uśmiechem, patrząc ci prosto w oczy.
Mohamed Khaled:
Osz ty cwana bestio... pomyślał i ryknął śmiechem w myślach.
- Rozumiem. W takim razie nie będę więcej zajmował ci czasu. Miłej nocy życzę - uśmiechnął się do niej i zaczął ściągać z siebie ciuchy. Szata upadła na podłogę, katana wylądowała oparta o komodę, zaś ukryte ostrze zostało na ręce, tak dla bezpieczeństwa. Skoro nie będzie zabawy, to będzie mógł odpocząć i zregenerować siły. Czeka go jutro pracowity i ciężki dzień.
Patty:
- Dobranoc - powiedziała z lekkim uśmiechem Jagna i odeszła do swych obowiązków. Tobie zaś noc minęła dość ciężko. Trudno było powiedzieć czego to był dokładnie wpływ, ale większość nocy dręczyły cię upiorne koszmary, nie dając się w pełni wyspać. W jednych majakach wspominałeś twarze ludzi których zabiłeś wcześniej, zarówno ostatnio jak i wiele lat temu. Te sny były jedną długą sekwencją pełną zabijania. Inne sny skupiały się na dziwnych, nierzeczywistych kształtach, mających zapewne coś wspólnego z obecnością demona w twojej głowie. Gdy zdawało ci się że ujrzałeś właśnie Otchłań obudziłeś się.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej