Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Śladami Bestii

<< < (11/27) > >>

Mohamed Khaled:
- Chyba przesadziłeś - stwierdził w myślach A'abiel a on musiał mu niestety przyznać rację. Cios nie należał do najlżejszych, a wzmocniony mortokinezą sprawił, że był niemal śmiertelny. Cholera, żeby tylko sobie biedy nie napytał już na samym początku pobytu w grodzie.
Podszedł powoli do krasnoluda, zachowując oczywiście bezpieczny odstęp w razie gdyby cała ta sytuacja okazała się szopką mającą na celu zmylenie go i osłabienie ochrony.
Otarł pot z czoła i bacznie przyjrzał się krasnoludowi.

Patty:
Gdy tylko podszedłeś do krasnoluda poczułeś ciężką rękę na swoim barku. Był to jeden z łowców obecnych w karczmie, który obserwował całe zajście. Trudno było powiedzieć czy znał krasnoluda, ale spojrzenie miał mroczne. Ręka na twoim ramieniu służyła jako zabezpieczenie, czy nie wypuścić potencjalnego mordercy.
- Ty tu sobie zaczekaj, my sprawdzimy co z nim... - mruknął i skinął głowę na elfkę. Ta odłożyła lutnię i schyliła się nad krasnoludem. Dłuższą chwilę słuchała go i oglądała, po czym podniosła głowę i powiedziała z uśmiechem.
- Żyje - na tę wieść łowcy nagród ryknęli zbiorowo. Mężczyzna, który do tej pory trzymał ci dłoń na barku cofnął ją, a po namyśle klepnął cię w plecy z uznaniem.
- Brawo, piękny cios! Gdzie takich uczą? Chętnie się tam udam. Nie codziennie Betruc dostaje po łbie tak że pada nieprzytomny. Prawdę powiedziawszy to nigdy tego nie widziałem - powiedział łowca i obejrzał się na oberżystę - Gospodarzu, piwa dla zwycięzcy! My stawiamy.

Mohamed Khaled:
Na swój sposób odetchnął z ulgą gdy okazało się, że krasnolud żyje, ale został tylko poważnie poturbowany. Cóż, jego szczęście. Jakoś nie widziało mu się wyżynać całej karczmy pełnej doświadczonych łowców. Mógłby tego nie przeżyć.
- Cóż, lata praktyki i udział w wojnie szkolą człowieka do granic możliwości. Sądzę, że w otchłani, pośród tysięcy demonów szybko nabierzesz wprawy w takich ciosach - zaśmiał się na słowa o ciosie. - Z chęcią napiję się z tak doborową kompanią! - stwierdził po chwili namysłu. - Musze przyznać, że ten Betruc to jednak miał krzepy co nie miara. I jak na kogoś z jego gatunku niebywale zwinny i szybki był

Patty:
- On taki jest, od dziecka lubił się bić to i potem to często ćwiczył. Nie pamiętam kiedy ostatni raz ktoś go pokonał - powiedział łowca i zaprosił cię do stolika. Wszyscy usiedliście, a chwilę potem zostało przyniesione piwo. Pełne pienistego płynu kufle wjechały na stół, a łowcy z radością zaczęli pić. Mężczyzna który cię zaprosił, człowiek w wieku mniej więcej czterdziestu lat i aparycji myśliwego uśmiechnął się radośnie i zagaił - Przyznam nie wiem czy to planowałeś, ale rozłożenie jednego z naszych to dobre wpisowe. Słyszeliśmy że też chcesz zapolować na Bestię. Jako honorowy "jeden z nas" pytaj zatem.

Mohamed Khaled:
- Najważniejsze to chyba cena. Ile płacą za ubicie tego cholerstwa? - zapytał pociągając chwilę później kilka soczystych łyków z kufla piwa. - Ktoś w ogóle wie co to za bydle?
Rozciągnął się lekko i obdarzył uśmiechem całą gromadę.
- Nazbierało się was tu trochę więc sądzę, że i cena jest wysoka. Wiecie w ogóle od czego zacząć?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej