Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Śladami Bestii

<< < (12/27) > >>

Patty:
Łowca zapatrzył się w przestrzeń i nie od razu odpowiedział. Umoczył usta w piwie i dopiero wtedy przeniósł wzrok na ciebie.
- No właśnie nie wiemy co to jest. Mam co prawda swoje podejrzenia, ale to nic pewnego. Jak chcesz to w straznicy mają jeszcze jedno ciało, które pokazało się nad ranem. Nie widziałem nigdy wcześniej takich ran, a poluję od dobrych trzydziestu lat. To mnie zastanawia najbardziej. Jestem tutaj od tygodnia, oglądam wszystkie ciała, tropię ślady po lasach i nic. Z jednej strony to wygląda jak dzika, rozszalała bestia, która atakuje co jej wpadnie w ręce, a z drugiej... cóż, jak doskonale zaplanowany i precyzyjny atak, a te zmasakrowane zwłoki to zamysł mordercy. Nie wiem. I dlatego też burmistrz nie chce się deklarować z nagrodą. Obiecuje że zapłaci, zresztą na rękę mu to, także mu wierzę, ale ile nie mówi i przyznam wcale mu się nie dziwię, bo po prostu nie wiadomo co to jest - powiedział traper i pociągnął łyk piwa by zwilżyć gardło.

Mohamed Khaled:
- Zaprowadzisz mnie do tej strażnicy? - zapytał po dłuższej chwili po odpowiedzi myśliwego po czym napił się piwa. - Oczywiście z rana. Na razie muszę się bliżej poznać z Jagną - zaśmiał się cicho szukając wzrokiem dziewki. - Może mi uda się zgadnąć czym ta bestia jest. Po twoim opisie można wnioskować naprawdę niemal każde zwierze. Ale... Właśnie, ale... Sam twierdzisz, że z pozoru to wygląda jak rozszalała bestia mordująca wszystko na swojej drodze, ale trochę też jak precyzyjny atak. Może jakiś wampir? Rozszalała bestia, monstrualna siła, kły i pazury potrafiące wyrządzić naprawdę poważne krzywdy. Albo Wilkołak. Nadchodzi zima. Szczepy schodzą z gór i znikają wśród nas, kryją się w zaułkach i ciemnicach w miastach....

Patty:
- Bardzo możliwe, ale nie jestem do końca przekonany - powiedział łowca - Polowałem na oba, ale to jest, przynajmniej moim zdaniem, coś zupełnie innego. Trudno powiedzieć, tyle powiem. Możemy iść do strażnicy, pewnie. Życzę zatem szczęścia z dziewką - spojrzenie łowcy było lekko rozbawione.

Mohamed Khaled:
- Skoro to ani nie są wilkołaki ani wampiry, to nie przychodzi mi na tą chwilę nic innego, co mogło by takie rzezie spowodować - stwierdził ponuro, po czym znów się rozchmurzył na wzrok łowcy. - Cóż, nigdzie jej nie widzę, więc raczej nici z tego - zaśmiał się cicho i pociągnął solidnie z kufla. - Spotkajmy się tutaj rano, dobrze? Wybierzemy się tam i sprawdzimy co i jak. Nawet jeśli nie zidentyfikuje Bestii to przynajmniej rozeznam się w obrażeniach które zadaje - powiedział. - A teraz, za przeproszeniem, ale pójdę do pokoju. Droga tutaj była męcząca i chciałbym nieco wypocząć.
Wstał od stołu i skinął całej ekipie głową, po czym podszedł do karczmarza stojącego za barem.
- Macie wolny pokój?

Patty:
- Mamy. Jagna przygotuje - tutaj karczmarz mrugnął do ciebie porozumiewawczo, po czym konspiracyjnie się nachylił- Dobrze że tego pokurcza nie zabiłeś, choć się sam prosił. Ostatnie czego nam tutaj było trzeba to kolejna śmierć. Także rad jestem, żeś rękę poniechał. 

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej