Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Śladami Bestii
Mohamed Khaled:
Podszedł do drzwi i pchnął je lekko otwierając na oścież. Instynktownie wysunął katane z pochwy umieszczonej na plecach i chwycił ją pewnie w dłoń. Coś mu podpowiadało by mieć się na baczności w tym domostwie. Choć wyglądał na pusty, historia nie raz pokazywała, że takie meliny są najlepsze dla ciemnych typów i złych Bytów. Cała ta historia z Bestią śmierdziała na kilometr.
Miej się na baczności, A'abiel. Coś mi tu śmierdzi...
Patty:
Wszedłeś do domu. W środku było ciemno i nieco upiornie, nawet zaś twoje zwyczajne, ludzkie zmysły czuły przedziwną mieszaninę zapachów, coś na pograniczu stęchlizny zapomnianej szafy i krwawej, niewysprzątanej rzeźni. Przed sobą widziałeś schody wiodące na piętro, po lewej i prawej miałeś przejścia do pomieszczeń.
Mohamed Khaled:
Skierował swoje kroki do pomieszczenia na lewo. Postanowił sprawdzić pierwsze parter. A nuż to tutaj trafi też na coś ciekawego?
Patty:
W pokoju na lewo był kiedyś zapewne salon lub inny pokój jadalno-gościnny. Na podłodze znalazłeś szczątki stołu oraz resztki krzeseł czy innych siedzisk. Poza tym niewiele tutaj było. Pomieszczenie na prawo przypominało coś w stylu pokoju na podwieczorek, pod ścianą zniszczone meble i mała, szklana niegdyś ława. Tutaj za to na ścianach były smugi krwi, obecnie poczerniałej już ze starości. Całość była szara, ciemna i ponura, zabite dechami okna dodatkowo pogłębiały to smutne wrażenie.
Nagle usłyszałeś coś w stylu powtarzalnego stukotu. Coś jak niedomknięte drzwi? Dochodziło z głębi domu, na parterze.
Mohamed Khaled:
Jego zmysły, choć zwykłe, ludzkie, wychwyciły ten powtarzalny stukot. Na prędcę obrócił się na pięcie i najciszej jak potrafił, ale też jak najszybciej, skierował swoje kroki do źródła dźwięku.
A'abiel, który w nim siedział i oglądał zainstniałą sytuację spod ślepego oka, także pozostawał czujny i gotowy przejąć kontrolę by ochronić swojego nosiciela.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej