Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Śladami Bestii

<< < (22/27) > >>

Patty:
- Mój strażnik, Muhamad - wskazał na maureńskiego strażnika, który stał przy wejściu do gabinetu - W sumie zabawny zbieg okoliczności... No nic, to wszystko?

Mohamed Khaled:
- Tak. Dziękuję za poświęcony czas. Możemy iść. ostatnie słowa skierował do czarnoskórego strażnika.

Patty:
- To idziemy - odpowiedział dziwnie mechanicznie strażnik i tak też ruszyliście w dalszą wędrówkę. Uliczki miasta były ci już znane, ale Muhamad prowadził cię w nie do końca znajome rejony Golinoga. W końcu skręcił na ubocze, w ślepą uliczkę i wskazał na dom przed wami, na rogu skrzyżowania przy którym się znajdowaliście - To tutaj. Ale ja nie wchodzę.

Mohamed Khaled:
Kiwnął mu głową na znak, że rozumie po czym sam ruszył w stronę domu. Faktycznie wyglądał upiornie i nie dziwił go fakt, że ludzie omijają go szerokim łukiem. On jednak swoje już w życiu widział. Swoje przeżył. Dlatego tylko spiął nieznacznie mięśnie i ruszył wolnym krokiem w stronę domostwa, będąc przygotowanym na każdą ewentualność. Kto wie co go może czekać?
Myślał też o Aidenie. Jak na kogoś, kto od lat tropił Różnorakie stwory, panicznie bał się nieumarłych. Jak w takim razie chciał walczyć z bestią? Skoro najprawdopodobniej to ona była odpowiedzialna za zmartwychwstania?

Patty:
Dom był, jak można było przypuszczać, niezwykle cichy. Najwyraźniej od dawna już nikt do niego nie zachodził. Drzwi nie były zamknięte, wystarczyło je pchnąć i wkroczyć do środka. Za oknami, które nierówno zabił ktoś deskami, widać było jedynie ciemność. Innymi słowy, pustostan.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej