Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rodzina, obowiązek, honor II - Krew i Piach
Mohamed Khaled:
Nie wiedział czemu, ale ręka mechanicznie pognała do rękojeści katany na plecach, a stal zasyczała cicho i niebezpiecznie gdy wymknęła się z ciepłych ramion pochwy. Być może to przewrażliwienie, a może intuicja rozkazały mu, by był przygotowany na każdą ewentualność. A moment, gdy w głowie zaczyna rozbrzmiewać dramatyczna melodia oznaczać może tylko dwie rzeczy. Albo zaczyna wariować, albo coś się szykuje.
- To czas na zabawę...
Melkior Tacticus:
Mgła się przerzedziła, obserwator na bocianim gnieździe krzyknął - Okręty na wprost! Torreński bryg, i hehe ściga go tu dało się słyszeć salwę z pościgowych armat drugiego - galeon marynarki królewskiej. Współczuje im. Pani kapitan Avery parsknęła śmiechem. Stojący obok Mohameda Arlen też.
- Się skończyło szczęście Torreno, 4 atak w tym miesiącu.
Mohamed Khaled:
- Co poradzić, chłopina nie miał szczęścia w życiu. No i zadarł z niebezpiecznymi ludźmi. Ja tam im nie współczuje - stwierdził obojętnie.
Melkior Tacticus:
- To nie piraci, to porządni wojownicy. Jasne, byli piratami ale Klan Lotosu zrobił z nich coś w rodzaju wojska. Tak przy okazji, znałeś Aragorna? Ojciec nie chce o nim rozmawiać.
Mohamed Khaled:
- Znałem, choć zbyt krótko niestety by móc nacieszyć się jego obecnością. Podobno jest on moją rodziną, ale tak daleką, w tak skomplikowanej i upierdliwej formie, że aż nie chce mi się w to wierzyć. A co chcesz wiedzieć?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej