Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rodzina, obowiązek, honor II - Krew i Piach
Melkior Tacticus:
- W sumie racja. Statek odpływal.
Mohamed Khaled:
- Chwała Rasherowi, ruszyliśmy... Wybacz, odpocznę chwilę przez podróż. - westchnął. Siadł po turecku na deskach pokładu i oddał się cichemu odpoczynkowi.
Melkior Tacticus:
Klika dni później, ranek. Chłodny zachodni wiatr pchał Benedylberta w okolicy archipelagu Dun Wan, padał deszcz.
Mohamed Khaled:
Ta cholerna pogoda działała mu na nerwy. Choć nigdy nie miał nic do deszczu to w przypadku, gdy płynął statkiem wyklinał Bogów, że zesłali lawinę deszczu akurat tego dnia. Nie dość, że w takich pogodach musieli bardziej uważać by nie wpaść na skały i nie roztrzaskać statku, to jeszcze musieli się użerać ze słabą widocznością. Cholera, pomyślał, nienawidzę pływać w takich pogodach.
- Kurwa mać!
Melkior Tacticus:
Wtedy też w głowie maurena rozbrzmiała dramatyczna muzyka , a widoczność spadła do niemal zera.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej