Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rodzina, obowiązek, honor II - Krew i Piach
Mohamed Khaled:
Jednym płynnym ruchem wysunął ukryte ostrze i przyłożył je do brody, podcinając ją niemal pod samym podbródkiem. W czasie gdy ręka z ostrzem raz za razem wznosiła się i opadała Mohamed słuchał słów Arlena. Uśmiechnął się na wspomnienie o Kratosie i jego głupocie pod Ekkerund.
- Ciesz się, że właśnie to Melkior cię zabrał, a nie ktoś inny. Ze wszystkich ludzi jakich przyszło mi poznać, to właśnie on, a także jego ojciec byli największymi skurwysynami na Valfden. Przy nich nikt i nic cię nie tknie.
Melkior Tacticus:
- Melkior skurwysynem jak Aragorn? Interesujące.
Mohamed Khaled:
- Może w mniejszym stopniu. Wiesz, smokopodobne, czarne skurwysyństwo z czarną rudą we krwi ciężko czymkolwiek przebić.
Melkior Tacticus:
- Ojciec jest elfem, myśli co prawda o przemianie. Rozwinie pan myśl?
Mohamed Khaled:
- Ciężko mi to określić teraz. Ujmę więc to w kilku słowach. Patriota, chociaż chuj. Choć nie taki agresywny jak twój dziad - zaśmiał się. - To oczywiście komplement.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej