Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rodzina, obowiązek, honor II - Krew i Piach
Melkior Tacticus:
- Myślę że tak, wiedział że go wrobiono. Że to Torreno się mści. Jego zniknięcie zbiegło się z zdobyciem informacji o tym gdzie Ren może być. Dochodziliście do portu. - Dam ci Arlena jako wsparcie. Młody, ale świetny wojownik. Melkior go adoptował kilka lat temu.
Mohamed Khaled:
- Arlen? Coś mi to imię mówi - stwierdził cicho i zamyślił się. Przewertował szybko wszystkie wspomnienia jakby wcale mu to nie sprawiało żadnej trudności. - Czy to nie jest czasami syn zrodzony z ognia? Potomek tego, tfu jego jebana mać, Kratosa chędożonego?
Melkior Tacticus:
- Tak, ale daruj sobie poetyckie porównania. Byłem w niewoli u wampirzych renegatów, ich szef lubił kurwa poezję. Widziałeś już bryg Benedylbert.
Mohamed Khaled:
- Nie ma problemu - wyszczerzył zęby w paskudnym uśmiechu.
Widział już bryg którym miał zabrać się do rodzinnych stron. Nie pomyślałby, że po tylu latach nieobecności wróci do Isghar, tam, gdzie zaczęły się jego losy. Ile go juz tam nie było? Piętnaście? Dwadzieścia lat? Wystarczająco długo, by nie pamiętać starych twarzy, swoich dawnych znajomych, swoich pierwszych kobiet. Przyłapał się nawet na tym, że twarz ojca pozostawała rozmyta w jego umyśle. Czy naprawdę aż tak się zmienił przez te lata?
Melkior Tacticus:
Dotarliście pod Benedylberta.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej