Chodząc sobie po mieście od tak, zrzucało się ciemnoskóremu w oczy kilka rzeczy, które dla kogoś innego miałby znaczenie. Najbardziej przykuły jego uwagę dwie rzeczy strażnicy, wynoszący trupa czyli właściwie dzień jak co dzień, bo nawet w "świętym mieście" dochodzi do różnych zdarzeń oraz kawałek dalej najzwyklejszego kupca na świecie, który może potrzebował pomocy przy rozładunku towaru. Postanowił zagadać do człowieka, gdyż może załapie się na małą fuchę i kilka grzywien mu skapnie. - Dzień dobry może pomóc, przy rozładunku? Uśmiechnął się swoimi bielutkimi ząbkami, które mogły odbijać promienie słoneczne.