Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Melkior Tacticus:
- Oni raczej stamtąd sami nie wyjdą. Przebranie niewiele nam da, bo raczej w kopalni znają wszystkich strażników. A nie damy rady prawdopodobnie wybić na zewnątrz wszystkich bez alarmu. Ktoś może uciec do środka i zrobić alarm.
Samir:
A Samir sobie jechał... I jechał. I jechał. Aż w końcu przyuważył że jeden z najętych robotników przysnął lekko. Mauren uśmiechnął się szeroko do pozostałych i trącił go nogą, wybijając z rytmu.
- Hej ty! Nareszcie, dość już tego spania. Nie udało ci się przekroczyć granicy, prawda? Pojmali cię cesarscy, tak jak nas i tamtego złodzieja.
Zaidaan:
Emerick tak samo. Jechał i jechał... Droga w trakcie deszczu jedynie się dłużyła. Zdjął kuszę z pleców i ją przygotował, bo wiedział dobrze, że w najbliżsxym czasie bardzo się przyda. Popędził nieco konia i wyjechał na przód, gdzie zabrała się reszta osób decyzyjnych, chciał mniej więcej wiedzieć co mają zamiar robić.
- Nie uważacie, że nie jest to najlepszy moment na takie dywagacje? Trzeba było ustalić szczegóły przed wyruszeniem, teraz jedynie spowoduje to większe zamieszanie. Zlikwidujmy ich w normalny sposób i nie cudujmy teatrzyku.
Wtrącił się w rozmowę nieco zniecierpliwiony niezdecydowaniem Mardukeja, który prowadząc wyprawę powinien mieć chociaż trochę więcej inicjatywy i wiedzieć co ma rozkazać.
Melkior Tacticus:
- Nie my tu dowodzimy Emerick. Nie płacą nam za doradztwo strategiczne, a za bycie mięsem armatnim. Jak to się fachowo w naszej branży mówi.
Evening Antarii:
-Ja z Patty spróbujemy zabić wszystkich na zewnątrz, by nikt nie miał czasu uciec do środka i powiadomić innych. W tym czasie reszta mogłaby się zbliżyć i gdy sytuacja przy wejściu będzie opanowana, wejść do środka i zabijać wszystkich jak leci. Prócz trójki naszych maurenów oczywiście.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej