Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Marduk Draven:
W stajni zjawił się też organizator całego przedsięwzięcia. Ubrany od stóp do głowy w płytową zbroję ze stali. Jak zawsze, miał na zbroi czarna tunikę sięgającą do kostek, z wyszytym pięknym i majestatycznym symbolem Bractwa Świtu. Na głowie miał już swój hełm, którego przyłbica wymodelowana była jako twarz. Na wszystko narzuconą miał jak zawsze smoliście czarną pelerynę z kapturem. Na plecach zaś spoczywał miecz. Paladyn dosiadł swej czarnej klaczy zakutej w stal i okrytej tabardem. No i wyprowadził kompanię ze stajni, ku północnej bramie. Bez pośpiechu.
Tymczasem wozy z maurenami wyjechały z miasta i były już na trasie do kopalni.
- Każdy jest tu pierwszy raz – odrzekł ktoś.
Armin:
Kiedy Armin usłyszała zagajenie maurena, powstrzymała się od parsknięcia śmiechem. Jakoś to ją rozbawiło, ta próba nawiązania jakiejkolwiek konwersacji. Problem w tym, że współtowarzysze podróży najwyraźniej nie byli rozmowni. Odezwał się tylko jeden mężczyzna. Normalnie szaleństwo.
Kobieta natomiast siedziała w milczeniu obserwując innych ze stoickim spokojem.
Samir:
- Nie może być! - wyraził zdumienie mauren - I jak się zapatrujecie na pracę? W końcu kopalnia złota, jak sądzicie, kasa będzie niezła? No i ten urobek... - kontynuował Samir.
Melkior Tacticus:
Pośpiech nie był wskazany. Melkior miał na sobie Bękarcią kolczugę z szarej rudy, płaszcz z herbem rodu i zawieszone na szyi nieśmiertelniki. Trochę zazdrościł Patrici jej płytowej zbroi, ale dla elfa była za ciężka. Nawet Aragorn latał w kolczudze gdy był elfem. Jasne, był mithril, ale to nie to czego Komabdor chciał. Czarna ruda, gdyby nie to że pancerz ojca spoczął pod gruzami paktu to teraz chodziłby zakuty w blachy. A może smocza łuska? Rozmyślał jadąc za rycerzami.
Marduk Draven:
- Może, może! Robota tam ryzykowna, to i mało ludzi wraca! A czasem to podobno tak się dorobili, że już nigdy nie wracali do takich nędznych miejsc jak "Pod lisem" – odparł rozmówca Samira.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej