Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Melkior Tacticus:
A w stajni były już pozostałe Bękarty, Melkior szykował swojego konia, Ashog swojego. Kazmir odpinał swojego od wozu. Kurduple pojadą na jednym, bo ta moczymorda Mirzak nie umiał jeździć. Ledwo to to pisać i czytać umiało. Ktoś złośliwy rzekłby że jak i połowa Bękartów. Gdyby ktokolwiek to powiedział dostałby w pysk.
Dragosani:
Dragosani już czekał przed stajnią, siedząc na swoim koniu. Wyszedł pewnie oknem, nicpoń jeden, aby nie przechodzić przez główna salę i móc popisać się jaki to niby nie jest fajny. Ale teraz siedział na koniu i czekał na pozostałych.
Armin:
Ciemnoskóra trzymała się Samira i Nawaara, jak to mówią w grupie siła. Nie zamierzała się na razie z nimi rozdzielać, ale wiedziała, że taka ewentualność nastanie prędzej czy później. Westchnęła. Próbowała oczyścić głowę ze zbędnych myśli, scenariuszy tych dobrych oraz kończących się tragedią. Miała z innymi do wykonania misję. Tu i teraz. Pozostało jej jedynie starać się myśleć pozytywnie, a co ważniejsze logicznie i sprytnie.
Patty:
Chwilę po reszcie przy stajni pojawiła się anielica, już w pełnej zbroi. Jej blond włosy powiewały delikatnie na wietrze, kontrastując mocno z ciemnym metalem pancerza. Hełm kobieta trzymała w ręce, planując założyć go dopiero później. Wszak ochrona głowy była niezbędna. Gestem pozdrowiła Dragosaniego i weszła do stajni, by przygotować wierzchowce do drogi. Wkrótce wyjechała na swym bojowym rumaku Wercyngetoryksie zbrojnym w ladry, koloru podobnego jak zbroja anielicy która go dosiadała. Za nimi szedł jej drugi rumak, przyszykowany z myślą o Samirze, który prawdopodobnie będzie potrzebował wierzchowca.
Samir:
Siedząc na wozie mauren zacierał ręce i popatrzył na swoich towarzyszy niedoli.
- Jak tam panowie, wy też pierwszy raz? - zagaił uprzejmie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej