Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Marduk Draven:
I tak imiona Maurenów zostały zapisane na papierze. Mężczyzna z kosturem popatrzył na ciemnoskórych.
- Świetnie. Spotkajcie nas w stajni za pół godziny. Mamy wóz, którym zabierzemy was na miejsce - odrzekł.- Następny!
Do pokoju Dragosaniego ktoś zapukał. Był to Marduk, w całej swej pancernej osobie.
Dragosani:
Dragosani nie otwierał. Był; teraz bardzo zajęty. Siedział w fotelu, pogrążony w ciemności. Przecież nie będzie wstawał i otwierał drzwi komuś, kto ma ciężkie, męskie kroki, a nie lekkie i kobiece. To oczywiście od razu wskazywało kto może stać za drzwiami. Do tego dochodził słyszalny dla demonicznego wampira oddech i inne delikatne odgłosy, które tylko zawężały grono osób "podejrzanych". Ostatecznie wampir nie podniósł się i nie otwierał drzwi. Nie dawał znaku życie, czy też obecności w pokoju.
Nawaar:
Nawaar alias Rodgar skinął głową do reszty swojej kompani i wyszedł z karczmy. Mając trzydzieści minut mogli, obgadać pilne sprawy, niecierpiące zwłoki oraz przedstawić się pod zmyślonymi imionami. Dopiero teraz dotarło do niego na co się zgodził, lecz było już za późno na odwrót, a jeszcze nie dotarli do samej kopalni. Mauren musiał zdusić tchórza jaki się teraz, dobijał do wyjścia, lecz za chwilę opanuje się na nowo, tylko dać mu kilka minut.
Marduk Draven:
Marduk pozostawał nieświadomy stopnia wyostrzenia zmysłów króla. Po krótkiej chwili nasłuchiwania swymi jakże ludzkimi i słabymi w porównaniu do Dragowych uszami, święty mściciel postanowił wejść do środka. Nacisnął więc na klamkę i pchnął drzwi. Te nieprzyjemnie zaskrzypiały. Dalej było więcej hałasu. Zgrzyt i brzękanie stalowych płyt, delikatny powiew peleryny, tak ledwo zauważalne dla ludzkich uszu, a tak "widoczne" dla wampirzych.
Marduk nie widziałby w ciemności, lecz światło jakie padało do pokoju z korytarza dało mu wystarczająco dużo informacji. Zamknął drzwi, wziął jakiś stołek i usiadł przed królem.
- Pewnie przeszkadzam - rzucił na początek. - Więc ppowiem to, co chciałem i już mnie nie ma. Bekarty spotkały kolejnego wampira. Niestety te głąby nie pomyślały, aby kogoś do tego zawołać, więc nie wiadomo jaki to gatunek. Mniejsza. Był rozumny. Miał przy sobie tę karteczkę - mówił dalej. Wręczył Drago papier zapisany wampirycznym językiem.
--- Cytuj ---Jesli znudzi ci się polowanie na zwierzęta jak zwierzę, to wiesz, gdzie mnie szukać.
Orlok
--- Koniec cytatu ---
Marduk dał Dragosaniemu czas na przeczytanie wiadomości.
- Mam co do tego złe przeczucie. Wygląda na jakiegoś wampira z kompleksem wyższości. A co ty sądzisz?
Dragosani:
Gdy drzwi się otworzyły, Drago zareagował od razu.
- Kurde, Maruk! - upomniał Marszałka. - Nie wchodzi się tak bez zaproszenia. A gdybym sobie teraz marszczył berło? Naprawdę chcesz mieć taki widok wyryty w umyśle do końca życia? - Wstał, mrucząc cos pod nosem o braku prywatności. Wziął od Dravena kartę i przeczytał ją szybko.
- Ech, znowu jakiś radykał próbuje podbudować swoje ego. "Orlok"... - mruknął. - Kagan nowego pokolenia, psia jego mać. Trzeba będzie przeprowadzić śledztwo. Zlokalizować tego Orloka i z nim porozmawiać po mojemu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej