Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Mirzak aep Rothgar:
- Udław się. Mruknął krasnolud, nie miał humoru od rana. I nie lubił czarnych. Bo go okradli. To nic że był wtedy pijany.
Marduk Draven:
Tymczasem, Marduk z pomocą Cerbin wkładał swoje wypolerowane stalowe blachy. Uwijali się sprawnie, gdyż elfka robiła to nie raz. Możliwe, że szłoby im jeszcze szłoby jeszcze szybciej, gdyby co jakiś czas nie robiła przerwy, aby ucałować marszałka. Finalnie, Marduk podpiął pod pas hełm i w końcu wyszli z pokoju. Wbrew oczekiwaniom Melkiora, Marduk nie dobierał szabli do koloru napierśnika. W ogóle nie miał ze sobą szabli. Jedynie sztylet, miecz oraz tarczę.
– Gotowi? – spytał.
Nawaar:
Ignorować. Tak należy robić w przypadku tego krasnoluda, który nawet podczas rutynowej wymiany grzeczności, nie potrafi się zachować. Mauren miał gdzieś to wszystko i zajął się jedzeniem dopóki, nie pojawił się Marduk odziany w swoją zbroję. Nawaar powoli kończył jeść i dopijał sobie trunek, żeby wszystko ładnie się ułożyło. - Jeszcze chwila. Oznajmił i powoli kończył picie, gdy reszta mogła nie być jeszcze gotowa.
Melkior Tacticus:
- Gotowi. Odparł wstając od stołu, a z nim reszta kompanii. - Brać wóz czy tylko konie?
Merith:
Gdy kompaniaa się zbierała pod drzwiami pojawił się Merith. Czarodziej uznał że ktoś biegły w magii się przyda. I absolutnie się nie spóźnił, czarodzieje zawsze są na czas. Zapukał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej