Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na rozprostowanie kości

<< < (134/233) > >>

Dragosani:
- Czyli wasze informacje wzajemnie się potwierdzają - skomentował wampir. - Coś naprawdę dzieje się na północ od miasta. Wypadałoby to sprawdzić. - Potem zaś Samir wydobył swoje trofeum. Dragosani zbliżył się, aby lepiej przyjrzeć się odciętej głowie.
- Martwiec - zidentyfikował. - Paskudne stworzenia. To zapewne był samotniczka, polująca w mieście. Dobrze się stało, że ją zabiłeś. Nie sądzę jednak, aby miała związek z naszą sprawą. Ale cięcie niezłe. Czyste.  - pochwalił, patrząc na szyję.  krwiopijcy.

Marduk Draven:
Marduk zaśmiał się solidnie.
- Wywal to do jakiegoś śmietnika na zewnątrz - powiedział Marduk. - Odpalę Ci jakiś bonus, gdy już skończymy - dodał. - Głodny jestem przez to... -mruknął i nałożył sobie królika z warzywami.- Coś jeszcze, bekarty? Nawaar?

Nawaar:
Mauren objadł się wystarczającą, mógł należycie odsapnąć i dać innym, napełnić brzuchy. Wszyscy doczekali się ekipy z biblioteki, ale nie sądził, że niektóre osoby przyjdą w takim stanie! Śmiało można było stwierdzić, że też musieli zahaczyć o jakąś karczmę, sądząc po anielicy z czarnymi skrzydłami. Nawaar spojrzał na jej przełożonego z dziwnym wyrazem twarzy, ale nie chciał jeszcze nic mówić to, rzekł sobie w myślach. Hipokryci po obu stronach. Hipokryci normalnie. Ciemnoskóry jednak będzie potrzebował, obu stron w swojej przyszłej misji. Dlatego wolał się nie udzielać w tę wojenkę i będąc okrakiem jak to na płocie, wybrać ewentualnie korzystniejszą możliwość dla niego. Nie podobało mu się, że nie może na razie powiedzieć co myśli, o tym wszystkim, ale cóż na moment musiał się wstrzymać. Dobrze, że jego rozważania, przerwał Samir, ukazując swoją iście diabelską zdobycz. - Piękna sztuka. Określił na szybko. Emocje już powinny opaść a on sam mógł przejść do głównego wątku, więc wstał od stołu i zaczął się przyglądać zebranym, ale nie mógł zrozumieć jak mało dowiedzieli się Bękarty, że omal nie parsknął śmiechem. 
- Po pierwsze primo kuszą mieszkańców łatwym zarobkiem w kopalni złota na owej północy, po drugie primo przyrodzą tutaj regularnie co dwa tygodnie, po trzecie primo będą jutro wieczorem w karczmie, po czwarte primo ubrani są w kaptury a jeden chodzi, o lasce. Moim zdaniem rozmówca nie widział kostura na oczy zatem twierdzę, że muszą mieć towarzystwo maga. Ciemnoskóry odkaszlnął sobie, bo już miał kończyć. - Zatem twierdzę, że należy zrobić zasadzkę i pojmać wroga. Zakończył siadając na swoim siedzeniu, nalewając sobie trochę wina do kieliszka. Ciekaw był miny jakie powstaną, gdy dotrze do nich ile się dowiedział.

Egbert:
-Ja z kolei zauważyłem, że w Zartykanie można znaleźć sporo zamtuzów i karczm. Ich ilość zaskakuje, bo miasto jest stosunkowo niewielkie. Obawiam się, że wkradł się tutaj Książę Rozpusty z ostatniego poziomu Otchłani.
Opowiedział Egbert. Twarz mu nawet nie drgnęła. Czyli jednak wielkolud posiadał jakieś poczucie humoru. Szczątkowe co prawda, ale zawsze było to coś. A może tak się wyrobił w tej doborowej kompanii?

Marduk Draven:
– Kopalnia złota? – spytał Marduk. Przerwał nawet krojenie mięsa.– Nie ma tu w pobliżu żadnej kopalni... – dodał. Napił się wina.– Powiem wam, czego my się dowiedzieliśmy. W takim skrócie. Otóż, według ksiąg z biblioteki, nasz wróg był watażką w Ishgar, potem, po utracie ukochanej stał się liszem. Księga opowiadała, że zaprzedał duszę demonowi, a gdy przyzwał go, wraz z czterema innymi magami, zdradził ich i demona, przejmując jego moc. Swoje serce miał zaś ukryć w, lub w pobliżu jeziora. Jezioro ma być czerwone od czegoś, co można zinterpretować jako czerwona ruda – wyjaśnił.– Moja teoria? Kopalnia złota to ściema. Porywają ludzi, aby pracowali przy wydobyciu czerwonej rudy w niewiadomym celu, oraz aby produkować te swoje abominacje. A jezioro? Wiedziałem, że jest niedaleko jakieś jezioro, ale sądziłem, że jest czerwone od alg. Zastawimy pułapkę, ale gdzie indziej. Potrzebujemy kilku ochotników, którzy zgłoszą się do tej pracy w kopalni. Dobre byłyby w tym krasnoludy i każdy, kto wygląda jakby miał krzepę. Nie powinni mieć bogatych pancerzy, by nie wzbudzić podejrzeń. Reszta pojedzie do tej kopalni, śledząc ich, jednocześnie część zacznie szukać tego jeziora. Zinfiltrujemy tę kopalnię, po czym spróbujemy dostać się do tego serca. – wziął kęs jadła i przeżuł.– A, Samir, znam pewnego łowczego, który może ci zrobić trofeum z tego łba.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej