Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na rozprostowanie kości

<< < (133/233) > >>

Zaidaan:
Szczerze, Emerick spodziewał się że wraz z Kazikiem wrócą jako ostatni i narada będzie już dawno w toku, a jednak było inaczej. Zanim wszyscy zdążyli się zebrać, przeczytać książki to Ex-Hetman zdążył się już nażreć ponad umiar, nie mówiąc już o winie. O dziwo nie wykazywał symptony trzeźwości i nie był aż tak schlany jak przybyła czarnoskrzydła anielica. Coś mu się zdawało, że nie tylko czytali w tej bibliotece. No, ale w końcu Mardukej zapytał o informację, a wypadałoby odpowiedzieć. Odstawił kielich na stół i przeżuł resztki jedzenia w ustach.
- Oczywiście staraliśmy się ze wszystkich sił, wykorzystując do tego nasze uroki osobiste i inne, ale jeśli chodzi o mnie, to za wiele się nie dowiedzieliśmy, ale przynajmniej mamy kolejny trop. Podobno gdzieś na północ od miasta możemy znaleźć naszego werbownika do pracy. Ostatnio kapitan straży żalił się, że kilku jego chłopaków wywęszyło łatwy zarobek, ale z powrotem już nie wrócili.
Gdy skończył swój wywód chwycił za wino i siorbnął solidnie, bo aż mu zaschło w gardle.

Melkior Tacticus:
- No a ja w wyniku dogłębnego i intensywnego śledztwa - aż mnie kręgosłup boli - dowiedziałem się to samo co Emerick. Na północ od miasta znikają całe patrole straży.

Samir:
- Ja zaś wyszedłem na zwiad i zaatakował mnie wampir - powiedział milczący do tej pory Samir - Skoczył znikąd, z dachu i próbował mnie zagryźć. Zarąbałem paskudę oczywiście, ale na nic więcej czasu już mi nie starczyło. Możecie popatrzeć, jest naprawdę piękna - mauren uśmiechnął się i wyciągnął z torby łeb martwca, groteskowo wyszczerzony, kły wystawały z parszywej gęby jak noże.

Melkior Tacticus:
- Kurfa nie pfy jedzeniu no... Powiedział z pełną gębą.

Samir:
Samir z uśmiechem skierował głowę w stronę Melkiora i nawet palcem poszerzył uśmiech potwora, by był ładniejszy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej