Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Patty:
- Ach, rzeczywiście - anielica z cwanym uśmieszkiem porwała karafkę wina i przytuliła do siebie jak dawno niewidziane dziecię - Teraz możemy iść.
Marduk Draven:
- Panie przodem - wskazał gestem dłoni. Gdy anielica ruszyła, Marduk także to zrobił. Po kilku chwilach byli już pod drzwiami biblioteki. Czekali tam już Eve, Armin, Drago oraz Merith. Byli więc w komplecie.
- Co tam znaleźliście ciekawego? - spytał Draven.
Dragosani:
- I tak i nie - odparł wampir. - To zależy co znaleźliście wy. - Spojrzał na pozostałych. - Razem nasze informacje mogą się zazębić, ale tak same z siebie wyglądają raczej jak tylko legendy.
Marduk Draven:
Marduk przełożył dłoń do gładko ogolonego podbródka.
- Hmm... - mruknął. Popatrzył na Evening oraz Armin. - Zacznijmy od początku, od domniemanego miejsca pochodzenia. Eve, Armin, czego się dowiedziałyście?
Evening Antarii:
-Właściwie to ja znalazłam coś ciekawego. Księga pod tytułem "Jad boży, czyli o bluźnierstwach Samaëla". W isgharze był kiedyś czarnoksiężnik, który sporo wojował, nazywano go też Kobrą. Samael chciał przywrócić życie swojej ukochanej, która utracił. Zaprzedał swą duszę Bartzabelowi... czymkolwiek to jest. Samael stał się jednak Anpu, czyli prowadzącym umarłych. Stracił i ciało i duszę. Ukochanej też do końca nie mógł odzyskać - jedyną możliwością było otworzenie w jej ciele sztucznej osobowości. Po tym Samael zniknął po stu latach swego "życia". Zwą go teraz "Jadem bożym". No i do tego mam jego rycinę- Antarii otworzyła książkę na stronie z rysunkiem i pokazała wszystkim.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej