Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Dragosani:
- Ano właśnie - podsumował wampir. Spojrzał potem na Kazmira. Widocznie powinien rozwinąć własną myśl. - Nie zdobędziemy tej wiedzy bezpośrednio, Kazmirze. Ale poznając charakter naszego przeciwnika, jego metody i sposoby jakich używa do osiągania swych celów, będziemy mogli spróbować wydedukować potencjalną lokalizację na podstawie wiedzy o jego przeszłości. Wszak nie wziął się on znikąd. Skąd musi pochodzić, coś musiał przeżyć. Magowie o takiej mocy z reguły przyciągają uwagę. Jakieś wzmianki o nim muszą istnieć.
Samir:
Mauren jedynie przysłuchiwał się rozmowie, milcząc i zajadając frykasy ze stołu. Na liszach, magach i magicznych sercach znał się jak dziewica na jebaniu, znaczy się wcale, to i nie otwierał gęby po próżnicy. Lał sobie szczodrze wina i obserwował to barwne zgromadzenie.
Marduk Draven:
– Na pewno dużą część swej przeszłości celowo, albo fałszuje albo ukrywa – rzucił Marduk, przerywając rozmowy. – Nie wiadomo kiedy i jak doszło do tego, że stał się liszem. Są tylko teorie. Jedna z nich mówi, że podobno urodził się między 5000 a 7000 rokiem drugiej ery. Masz więc konkurenta jeśli chodzi o wiek, wasza wysokość. Jego moc miałaby pochodzić od ofiary dla demona imieniem Samaël. Ten miał dać mu nieśmiertelność, lecz kosztem zostania nieumarłym z żywym sercem. Ale nie znaleźliśmy żadnych śladów świadczących jakkolwiek o okultyzmie. Inne teorie głoszą, że on sam nazywa się tak naprawdę Samaël ibn Ezekiel ben Iblis hasz Moloch i nie jest tak stary jak ty, królu, a zamiast tego urodził się około roku 9500 drugiej ery. Mówi się, że urodził się w Ishtar, ale szybko wyemigrował. Po upadku asteroidy osiedlił się tutaj i najwyraźnei czekał. Wiemy, że chce obalić władzę i sam rządzić wyspą. Bez bogów, bez hołdów. Jedynie nieumarli, nie czujący bólu, strachu, czy czegokolwiek. Idealne istoty według niego – wyjaśnił.– Wiemy więc, że ma obsesję na punkcie śmierci.
Evening Antarii:
-Skoro nie mamy żadnych poszlak co do miejsca ukrycia serca, to jedynym wyjściem jest zaatakować lisza, unieszkodliwić go i zbadać twierdzę, bo chyba jednie to może nam dostarczyć wskazówek co do serca- wyraziła swoją opinię. -Będziemy mieć czerwoną rudę, dwie anielice, wampira i trochę mięsa armatniego-tu na myśli miała oczywiście Bękarty. -Szukanie serca maga to jak szukanie igły w stogu siana- potem zaczęła się zajadać. Znowu. Miała wrażenie, że w tej podróży więcej je niż walczy. Ale trzeba było korzystać z uroków wiecznego życia. Jej uwagę przykuła soczyście wyglądająca dziczyzna w sosie grzybowym i podsmażaną cebulką.
Dragosani:
- Właśnie dlatego najpierw powinniśmy skupić się na sercu - odparł wampir. - Unieszkodliwienie i uwięzienie takiej istoty to trudne zadanie. Wiele rzeczy może pójść nie tak, wymknąć się spod kontroli. - Westchnął. Potrzebowali więcej informacji, których nie mieli. - Może powinniśmy wysłać ludzi do Isghar? Aby poszukali informacji o nim. Po cichu oczywiście, bez zwracania zbędnej uwagi. - Spojrzał na siedzących przy stole maurenów.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej