Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Marduk Draven:
– Zajmie to dużo czasu, a ludzie dalej znikają, by stać się kolejnym z jego eksperymentów – odrzekł Marduk. – Ale czy ukryłby swoje serce w miejscu urodzenia?
Samir:
Czując na sobie wzrok króla Samir odchrząknął i zabrał głos.
- Jeśli trzeba to oczywiście mogę popłynąć do Ishgaru. Ziemię przodków warto odwiedzić, a jeśli jest możliwość zdobycia informacji o naszym wrogu to oczywiście jestem za - zapewnił mauren.
Nawaar:
Nagle cała uwaga skupiła się na sercu, a maurenowi chodziło na razie o jutrzejszy zwiad. Jednak priorytet szybko się zmienił jak okazało się, iż ów lisz pochodzi z jego rodzinnych stron. Nawaar jakoś nie widział tego, aby samemu się wujowi wydawać z drugiej zaś strony pod latarnią najciemniej i mając szczęście może go nikt nie rozpozna. Planowanie walki z liszem nabiera tępa z każdą minutą i trzeba było podjąć decyzję jakąś decyzję, bo oczy "wielkich" patrzą teraz na niego, co lekko go zestresowało, ale co mógł powiedzieć? Przecież królowi się nie odmawia choćby musiał iść na własną śmierć!
- Jeżeli trzeba to też popłynę. Razem nie będziemy rzucać się w oczy pośród swoich. Wyjaśnił.
Melkior Tacticus:
- A ja - przełamał za dużą kostkę kurczaka z mięsem - mam statek niedaleko stąd w Gandawie, jakby się pospieszyli to jutro po południu byliby w drodze. Bo to rozsądny pomysł. Isgharska pustynia jest całkiem mądrym pomysłem na ukrycie serca, krajobraz zmienia się tam bardzo często. No i nie zapominajmy o magicznej mgle, Marduke ja i moi ludzie nawet tam nie podejdziemy dopóki to gówno tam będzie.
Evening Antarii:
-Czy to ma przerodzić się w misję dla dwóch maurenów chodzących po pustyni? Jak niby w tym morzu piasku, skał i kamieni mają znaleźć serce?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej