Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na rozprostowanie kości

<< < (83/233) > >>

Nawaar:
- Rozumiem będę mieć to na uwadze królu. Odpowiedział grzecznie rozumiejąc jakie konsekwencje niesie za sobą, posiadanie czerwonej rudy. Mauren nabył potrzebną wiedzę do konfrontacji z magami i istotami magicznymi. Pozostaje mu jeszcze zobaczenie na własne oczy jak działa czerwona ruda na maga, liczył na to, iż właśnie będzie miał okazje na tej wyprawie ujrzeć to w pełnej krasie, działanie tego minerału.

Marduk Draven:
Wkrótce, w atmosferze rozmów, drużyna zajechała do bramy miejskiej. Przy niej zaś, swój mały obóz miał oddział straży. Obok drogi rozstawionych było kilka namiotów, pomiędzy nimi krążyli wojacy. Dwóch stało przy samej bramie. Na murach zaś widać było kuszników z gotową do wystrzału bronią.
Z pomiędzy namiotów wyszedł jeden z wojaków. Za nim poszło kilku kolejnych.
- Kto jedzie? W jakiej sprawie?
– Marszałek koronny. Sprawy prywatne. Potrzebuję kilku żołnierzy do zrobienia miejsca. W mieście pewnie tłok.
Strażnik, jakiś oficer, przez chwilę wydawał się otępiały. Po chwili jednak wydał kilka rozkazów, a w towarzystwie kilku strażników, drużyna ruszyła przez bramę i dalej.
Pośród tłumu, Marduk zauważył znajomą postać i podjechał do niej. Postać miała skrzydła, jak Evening, z tym, że nie była to panna Antarii.
– Witaj Patty. Widzę, że również postanowiłaś przywitać mnie w skromnych progach – przemówił do anielicy. Zsiadł z konia. – Co Cię tu sprowadza?

[member=9411]Patty[/member]

Patty:
Anielica w pierwszym momencie nie zauważyła Marszałka. Patrzyła gdzieś w dal, mimowolnie poruszając delikatnie smoliście czarnymi skrzydłami. Odziana w zbroję i w dodatku ze skrzydłami wyróżniała się jednak z tłumu jak mało kto, toteż i nie dziwiła się że ją zagadnięto. Odwróciła się do Marszałka i ściągnęła hełm z głowy, odsłaniając twarz i pasma jasnoblond włosów, które w jej na przykryte zbroją ramiona.
- Witaj Marduk - kobieta uśmiechnęła się delikatnie - A wyobraź sobie że zwiedzam. Dawno nie byłam w tych rejonach królestwa, a warto się czasem wypuścić z miasta. Kto wie jaka przygoda czeka za rogiem. I patrząc na twoją kompanię widzę że taka przygoda mnie właśnie znalazła. Co zamierzasz?

Samir:
Stojący nieopodal Samir nie od razu przywitał się z resztą kompanii Marszałka. Choć podróżował z anielicą, w dodatku będąca Kanclerzem, wolał w ramach możliwości postać w cieniu. Taką był osobą, a fach którym się trudnił tylko tę cechę spotęgował. Toteż załatwił swoje sprawy do końca, czyli zdobycie wody i prowiantu i podszedł spokojnie do Patty, stając nieopodal. Nie wtrącał się do rozmowy, przynajmniej póki co.

Dragosani:
Dragosani zrównał się z Mardukiem, gdy drużyna wjechała do miasta. Dobrze się przez to złożyło. Mógł bez problemów wymienić killa słów z panią Kanclerz.
- Dlaczego nie jesteś w pracy, Patty? - zapytał na powitanie, jak przystało na dobrego przełożonego.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej