Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Merith:
- Bardzo śmieszne. Odpowiedział Dragowi - Wolałbym nie, przynajmniej nie podczas jazdy konno.
Egbert:
Zanim Egbert zdążył odpowiedzieć, czarodziej go wyręczył. Najemnik nie protestował, bo może faktycznie coś tam słyszał, ale ekspertem w tej dziedzinie na pewno nie był. Mag zaś, siłą rzeczy musiał orientować się w takich sprawach. Gdy zbliżył się do nich król, Bękart z zaciekawieniem przyjrzał się jego broni. Konkretnie materiałowi, z którego ów oręż był wykonany. O samych szablach rudobrody miał raczej kiepskie zdanie. Uważał je bardziej za broń ceremonialną, nadającą się co najwyżej do parad i pojedynków szlacheckich. Widział co prawda jak wampir robi świetny użytek ze swojego egzemplarza, jednak podejrzewał że Dragosani byłby równie zabójczy walcząc przy użyciu kawałka patyka. Egbert nigdy nie widział nikogo, kto potrafiłby poruszać się szybciej.
-Jaki jest zasięg działania tej rudy?- Dopytał wampira.
-Czy ta rękojeść byłaby w stanie powstrzymać maga stojącego kilka metrów dalej?
Melkior Tacticus:
Elf przyhamował konia, odpuszczając sobie towarzystwo Marduka i zrównał się bardziej ze swoimi ludźmi. Powodem były teksty świętojebliwego o wieszaniu za obsmarkanie posadzki. Miał ogromną chęć zrobić to specjalnie. Obiecał sobie że się powstrzyma. Komandor uważał ponadto że Marduk ma kij w dupie odkąd został szlachcicem, a im bardziej awansuje w Bractwie tym kij wchodzi głębiej. Domenik powiedziałby że mu gówno o serce uderza. Melkior żył na luzie, może za bardzo, ale on miał przed sobą tysiące lat. Ludzie tyle nie mają. Czasem wydawało mu się że Bractwo trochę zazdrości tego luzactwa w Bękartach.
Dragosani:
- To nie jest ostateczna broń zagłady dla magów - odparł wampir. - Raczej wsparcie dla wojownika, wyrównanie szans. Rany zadane taką bronią utrudniają rzucanie zaklęć, niejako wysączają moc magiczną z maga. Zaś sama bliska obecność czerwonej rudy zaburza jego pokłady mocy magicznej, uniemożliwiając teleportację. Rzecz jasna wyjątkowo potężny mag będzie w stanie się oprzeć niektórym efektom. Wszak tej rudy jest jedynie kilkadziesiąt gram. Ale tak, taki przeciętny mag nie teleportuje się spod ostrza.
Egbert:
Najemnik pokiwał głową.
-Więc ta ruda ułatwia sprawę, ale nie rozwiązuje podstawowego problemu. Mianowicie, w jaki sposób podejść do czarodzieja zanim ten cię usmaży? Najlepiej byłoby wziąć go z zaskoczenia, tyle że w naszym przypadku będzie o to ciężko. W końcu to my idziemy do niego, więc dowie się o naszym przybyciu z wyprzedzeniem i będzie mu łatwo zmusić nas do walki na jego warunkach.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej