Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Nawaar:
- W takim razie zbieram się do domu w dżungli, schowa się ciepłe ubrania w juki. Wyjaśnił co mogło być do sprecyzowania następnie, wstał i pożegnał się z kobietą i mężczyzną. - Do widzenia pani i panu. Zrobiwszy to wziął włócznię, aby spokojnie opuścić dom i przygotować się na wyprawę już w pełni.
Marduk Draven:
– Wiesz, Eve. Ten dom nie jest ogromny, wątpię, że zmieści się tu dużo osób. Ale mam dwa pokoje na piętrze. Jeśli chcesz, to każę go przygotować. Mam też miejsca na kanapie dla chętnych – wyjaśnił. Skininiem głowy pozdrowił Nawaara. – Będzie trzeba zainwestować w przeprowadzkę... – mruknął.
//Dochodzi godzina 20.
Kazmir MacBrewmann:
//Wyprawa bez krasnoluda wyprawą nieważną
Za górami, za lasami, za dwoma morzami... pewien krasnolud po tym jak na ostatniej jego wyprawie zasypało przełęcz. Jedyną jaką się da przejść w głąb Omas. Tenże krasnolud wziął bryg kupiony na spółkę z Marszałkiem i Podskarbim i ruszył w świat. Oczywiście nikogo nie informując. Tym bardziej wspólników. "Zapita Kanalia" opłynęła Valfden, Feros, Zuesh, Vrih, kilka egzotycznych portów Ilusmiru. Ojj wiele tego było. Kazmir zarobił sporo. Jednakże... sprytnie ukrył skarby jak na pirata korsarza przystało. Wróciwszy do stolicy usłyszał o wyprawie. Dotarł pod dom Marduka i zapukał. Był wykąpany, i nawet uczesany.
Marduk Draven:
Cerbin ponownie otworzyła drzwi. Robiła to często tego wieczoru.
- Dom marszałka koronnego. Zgaduję, że pan w sprawie zlecenia? Zapraszam – elfka otworzyła drzwi szerzej i wprowadziła jakże czystego krasnoluda.
A Marduk przygotował się na powtórkę z opowieści.
Kazmir MacBrewmann:
Krasnolud zdążył zapalić fajkę i pociągnąźć parę buszków. - Bry, ta ja do Marduka. Krasnolud wytarł buty i wszedł do salonu. - Dobry wieczór. Rzucił do zebranych.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej