Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Melkior Tacticus:
- Kapral... szeregowy Kazmir nie dopilnował swojego podwładnego Poruczniku Lothbrok. Powiedział wychodzący elf awansując Torsteina o dwa stopnie. W sumie Egbertowi też by można awans dać. - Marduke kazał wynająć pokoje, na jego koszt. Weźcie te droższe. I znajdźcie mi bat. Gruby najlepiej.
Nawaar:
Mauren doczekał się w końcu aż większość, wyszła. Widocznie rozmowy się zakończyły lub, zakończą się w najbliższym czasie. Nawaar słyszał jak elfi komandor, rzekł na temat pokojów na koszt organizatora wyprawy resztę informacji nie była warta, zapamiętania. Ciemnoskóry ruszył zatem do karczmy, żeby już tam ostatecznie zaczekać na wszystkich ważniaków, bo musiał wiedzieć, o której dokładnie planują wyjazd z wioski i w jakim kierunku będą, podążać dalej.
Egbert:
-Chyba na wozie było coś do popędzania koni.
Pomyślał głośno Egbert, po czym ruszył do miejsca, gdzie kompania zaparkowała swoje furgony. Najemnik zniknął wszystkim z oczu, ale już po chwili wyłonił się z ciemności niosąc w ręku kawał porządnego bata. Rudobrody wiele razy widział podobne narzędzia w użyciu. Czasem w rękach przełożonych starających się przywrócić porządek w szeregach, a czasem w rękach stróżów prawa wymierzających kary za jakieś mniejsze przewinienia. Sam również kiedyś dostał, jeszcze jako gołowąs. Stąd też mężczyzna wiedział, że ten bat sprawdzi się przy chłoście doskonale. Bez zbędnego gadania podał go komandorowi.
Melkior Tacticus:
- Dzięki. Wziął bat. Kazmir i Mirzak siedzieli pod zaparkowanym dalej wozem krasnoluda. Co robili? Pili, z flaszki którą któryś z nich musiał skitrać. Podszedł do nich i trzasnął z bata po łapach, wytrącając butelkę tak że się zbiła. Nim padło "Ej co kurwa" zacząpł wrzeszczeć.
- Wy zapite, zasrane pół mózgi! Jest zakaz chlania na służbie! A wykurwa co?! Trzaskał ich pejczem po łbach, nie zwracając uwagi na protest i wszelkie "aua". - Zostawiłem ci Kazmir zamek, zrobiłeś tam chlew a twój oddział to zarzygana banda nierobów! Zostajesz zdegradowany do stopnia rekruta, ty Mirzak też. Jesteście niżej od szeregowego. Niżej od gówna które zaraz zrobie w kiblu! Zerwał z naramienników kaprala jego pagony, splunął mu w morde i poprawił batem. - Nie chce was widzieć w karczmie, możecie spać w chlewie gdzie wasze miejsce. Odbieram wam też wynagrodzenie i działkę z łupów. Trzasnął ich jeszcze raz po łbach, po czym poszedł do karczmy gdzie wynajął pokój na koszt Marduka. Taki najdroższy i poszedł spać. Karząc sie budzić o świcie.
Mirzak aep Rothgar:
Au au au au. Mirzak wytrzeźwiał zupełnie gdy dostał drugi raz po łbie. Poczuł się jak gówno i chyba dotarło do niego że nie jest w kółku różańcowym Moherowych Czcicielek Zartata a w pieprzonej kompanii najemnej. Która jednak wymaga dyscypliny, i że skończyły się czasy w których mógł udawać że pracuje. Gdy komandor skończył, szeregowy schował się na pace furgonu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej