Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na rozprostowanie kości

<< < (70/233) > >>

Marduk Draven:
Marduk nie miał zamiaru prowadzić debat teologicznych, nie odpowiedział też wampirowi. Jednak reakcja jego ciała na dotknięcie błogosławionej broni zaskoczyła go. Kucnął przy leżącym królu, który zacisnął dłoń na szabli.
No kurwa, znowu?
– Drago? – rzucił ściągając rękawicę. Sprawdził puls wampira, a także to, czy oddycha. Delikatnie też go szturchnął. Nie chciał robić królowi resuscytacji i wolałby nie musieć. No i przecież był królem. Średnio jakby tak umarł w kaplicy Zarta.

Nawaar:
Nawaar miał iść za królem po swoją włócznię, bo tak lepiej, że władza pierwsza. Widocznie było tak jak myślał, gdy król upadł, o tym, że Zartat niekoniecznie będzie łaskaw dla wampira, ale nie sądził, że anioł nad anioły zrobi coś takiego już po błogosławieństwie, a nie przed nim. Ciemnoskóry na razie pozostał w dystansie od swej broni był tylko człowiekiem, lecz nie wiedział czy również nie oberwie. Mauren był również gotów pomóc Dragowi gdyby była taka potrzeba. Dlatego na razie podszedł do zebranych w ciszy, bacznie obserwując pozostałych.

Egbert:
Jeszcze przed chwilą Egbert był zdania, że magia bractwa zalicza się raczej do tych pożytecznych rodzajów czarów. Teraz jednak poważnie zwątpił. Gdy król upadł, rudobrody instynktownie zerwał się z miejsca i skoczył w tamtą stronę chcąc udzielić wampirowi jakiejś pomocy. Uprzedził go jednak paladyn i bardzo dobrze się stało, bo Bękart nie miał pojęcia co robić gdy ktoś pada na ziemię sparaliżowany zaklęciem. Nie chciał jednak stać bezczynnie, więc szybko wybiegł na zewnątrz, coby powiadomić o całym zajściu Melkiora. Wydawało mu się, że w takiej sytuacji żołnierz powinien poinformować swojego dowódcę.
-Komandorze, król padł bez zmysłów.- Oznajmił na widok elfa.

Melkior Tacticus:
- Co kurwa? Wypalił starający się ochłonąć Melkior. - Nic z tym nie zrobimy. Powiedział szczerze, o wampirach wiedział jak je zabijać, nie leczyć. A Drago był w dodatku mutantem. Elf wszedł z powrotem do kaplicy. Podszedł do Marduka.
- Żyje? Spytał, miał nadzieje że nie tak.

Evening Antarii:
W tak krótkim czasie zdarzyło się tyle dziwnych rzeczy, że aż trudno uwierzyć... Najpierw krasnolud zwymiotował, potem Zartat niemal namacalnie pojawił się w świątyni, by pobłogosławić bronie, a potem... Drago padł na ziemię jak rażony zaklęciem.
Eve odwróciła się, ale z początku nie wiedziała w ogóle co zaszło. Z każdą sekundą jednak docierała do niej powaga sytuacji. Najpierw do króla dobiegł Marduk, a potem w kaplicy zapanował szum i zaniepokojenie. Anatrii po chwili znalazła się obok leżącego wampira. Pierwsze co zrobiła to spróbowała wyjąć broń z jego pięści. Czy to bóg w ten okrutny sposób próbował coś przekazać?!
Spojrzała pytająco i z przerażeniem w oczy na Marduka. -Zrób coś! Żyje?! - te trzy słowa niemal wykrzyczała, poczuła jak gorąco jej się zrobiło ze stresu i bezradności. Jak się ratuje wampiry? Przecież one ot tak nie umierają.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej