Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Dragosani:
Próba wyciągnięcia broni z dłoni wampira nie przyniosła rezultatu. Drago zdawał się ściskać pięść z całych sił, a miał ich wszak sporo. Marduk zaś wyczuł puls. Powolny, lecz stateczny i mocny. Niczym kroki kamiennego golema. Wampir również oddychał. Głęboko i powoli. Czyli żył... na tyle, na ile wampir może "żyć". Stan króla nie zmieniał się jednak przez kilka chwil. Nic się nie zmieniało. Zanim jednak Marduk zdążył zrealizować swoje fantazje o reanimacji króla, ten drgnął. Jego ciało rozluźniło się. Mrugnął oczami.
- Co się? - Rozejrzał się tępo. - Dlaczego mnie dotykacie? I dlaczego leżę na podłodze?
Marduk Draven:
Marduk nie odpowiedział Evening. Nie miał teraz czasu na panikę. Nie znał fizjonomii wampirów, nie wiedział, czy to z powodu mutacji, demonicznej tkanki, czy czegokolwiek innego.
– Padłeś na ziemię jak rażony prądem, gdy tylko złapałeś swoją szablę – wyjaśnił krótko marszałek koronny. – Nie było z Tobą kontaktu. Co się stało? To wampiryzm, czy... sam wiesz co? – rzucił, mając nadzieję, że Drago domyśli, się, że "sam wiesz co" to inna nazwa jego ręki.
Dragosani:
- Gdyby tak było, to pewnie już bym nie żył - mruknął Drago. Podniósł się, aby wstać. Wciąż ściskał w ręku szablę. Schował się ją do pochwy. - Nie mam pojęcia co to było - odparł w końcu. - To było jakby... - Szukał słów. - Miałem już kiedyś podobny... trans. Gdy wypiłem krew demona wyższego rzędu. Wtedy... widziałem rzeczy. Teraz też. Ile mnie nie było? - zakończył pytaniem.
Melkior Tacticus:
- Coś o czym Rada Królewska powinna wiedzieć? Spytał o "Rzeczy".
Marduk Draven:
– Reszta niech weźmie swój oręż. Są pobłogosławione, czuć to. Za pomocą inkantacji "illumina" możecie rozświetlić swój miecz światłem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej