Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Melkior Tacticus:
- Dawna siedziba Bractwa Świtu? Ta w delcie rzeki? Kurwa... - To byłby czwarty, albo piąty raz gdy jakaś sekta robi tam bazę. Serio. Zrzucono tam więcej meteorów niż nas tu siedzi. Dodał, wspominając bitwy z Zgromadzeniem. Jeszcze okaże się że Quorthon to Gabriel Angelos. Wtedy Melkior by się wkurzył. Bardzo.
Dragosani:
- Jeżeli to naprawdę arcylisz, to musimy najpierw zniszczyć jego serce, a dopiero po tym jego ciało - powiedział Dragosani. - W przeciwnym wypadku cały trud pójdzie na marne. To jest kluczowe, najpierw serce, potem ciało. Żeby zniszczyć serce, musimy wiedzieć gdzie ono jest. Zaatakować niespodziewanie i skutecznie. Drugiej szansy nie będziemy mieć.
Egbert:
Egbert bez skrępowania wcinał pączki. Te smażone kulki ciasta nadziewane słodyczą bardzo przypadły mu do gustu. Najemnik jadł i myślał. Gdy inni zastanawiali się nad zagrożeniem jakie stwarza nieumarły czarodziej, rudobrody skupił się na innej sprawie.
-Czyli, jak rozumiem, ten klasztor może być ich kwaterą. Tyle że z powodu tej mgły nie mamy pojęcia co jest w środku. Jest ryzyko, że trzymają tam setkę tych mutantów?
Zapytał z posępną miną.
-Bo jeśli tak, to nawet wsparci przez lokalnych możemy mieć za mało ludzi.
Marduk Draven:
– Znalezienie serca będzie najtrudniejsze w tym wszystkim, ale gdyby udało się go unieruchomić, choćby tą czerwoną rudą, to może byłbyś w stanie wyczytać z jego krwi to, gdzie jest ono położone? – odrzekł Dragosaniemu. Popił jeszcze miodu. – I nie Melkior, raczej nie o tym mowa. Gdy dostałem te ziemie, to zbudowałem, a raczej odrestaurowałem jakąś budowlę w dżungli.
Melkior Tacticus:
- A, nie tamta leży w delcie Amertodonu. Gorzej jak ukrył serce na księżycu. Powiedział nawet poważnie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej