Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Torstein Lothbrok:
Wiking rozsiadł się na jednym z foteli. Słuchając zauważył Melkiora.
– O kurwa, komandir Melkior! Siemka, szefie.
Melkior Tacticus:
- Cześć Torst. To ty żyjesz? Melkior był równie zadziwiony co i wiking. Nawet bardziej, tylko tego nie okazywał.
Evening Antarii:
-Wiadomo, jak dużą armię tych mutantów zgromadził? Masz o tym jakieś wieści? Może to być dość istotna informacja, jeśli mamy wejść w bezpośrednie starcie z nimi. Mogą chronić aryclisza- Eve chciała wiedzieć jak najwięcej, by mogła przygotować się na dany rodzaj przeciwnika. Sądziła, że będę musieli pokonać i armię ożywieńców, i samego maga.
W międzyczasie przyszedł jeszcze ktoś, co bardzo ucieszyło pannę Antarii, gdyż coś tak czuła w kościach, że w tej misji każda para rąk z mieczem, łukiem, czy inną bronią - także magiczną, bardzo się przyda.
-Gdy wszyscy będą wyspani i najedzeni, to wtedy możemy ruszyć bez problemu.
Nawaar:
Anielica wyprzedziła pytania, które również nasunęły się maurenowi na myśl, ale cóż taka istota wiedziała przed czym trzeba się ostrzec i jak pilnować, by przeżyć takie wyprawy. W międzyczasie dotarł jeszcze jeden człowiek, który najwyraźniej znał się z elfem i to dobrze. Grupka się powiększyła, co znaczyło, że dużo ludzi nudziło się przez ten czas stagnacji w końcu zaś, zgodził się na propozycje organizatora. - Jestem za wyruszeniem po śniadaniu.
// Jaką będziemy mieć pogodę? Hemis czy Atunus?
Marduk Draven:
– Niestety nie, ale nie sądzę, by mógł natworzyć dużą armię. Proces mutacji jest trudny, żmudny i czasochłonny. To trochę wędrówka na ślepo, dlatego, jeśli ktoś nie czuje się na siłach, to zrozumiem – odrzekł, spoglądając na każdego zebranego. – Jakieś pytania?
//Hemis.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej