Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Melkior Tacticus:
Marduk miał dziwny pomysł, teraz Melkior musiał odprzęgnąć konia od wozu Kazmira, zanim to zrobi kompania będzie już we wsi. Z Bękartów to aby Ashog jechał na koniu obok wozu elfa. Melkior chwilę się zastanowił.
- Ashog koń, Egbert ze mną. Torst ruszaj za nimi. Komandor zeskoczył z wozu i szybko dosiadł konia orka, czekał na Egberta. - Reszta pilnować dziewki.
Mirzak aep Rothgar:
- I ma nas ominąć bitka? Mruknął cicho wyłażąc z wozu z narychtowaną kuszą. - Rozkaz sir! Rzucił głośno, to słyszeli wszyscy. Krasnolud nie był zadowolony, do wioski pojechała mała armia, po cholere im tam jeszcze zwykli wojacy bez boskich moców. Mirzak nie pojmował.
Torstein Lothbrok:
Sytuacja szybko się rozwinęła. Po wielu dniach nudy, w końcu coś się zaczęło dziać. Choć wiking miał pewne podejrzenia. Mimo to, gdy Melkior kazał mu ruszyć za resztą, ten też tak zrobił, puszczając swego ogiera w szybki cwał, aby jak najszybciej nadrobić dystans jaki dzielił go od reszty. Czego się spodziewać? Komu trzeba spuścić wpierdol?
Nawaar:
Mauren usłyszał dość, żeby ruszyć się z miejsca i pognać za resztą. Sytuacja robiła się coraz niebezpieczna, bo opis dziewczyny nie wskazywał na zwykłych rzezimieszków. Musiało to być coś więcej i można było śmiało stwierdzić, że to umrzyki pół orkowie czy jakoś tak. W każdym razie nie było czasu do stracenia choć Nawaar zgodził się na warunki narażania swego życia bezpodstawnie, bo tutejsze królestwo dało mu nowy dom, lecz bardziej interesowało go wywiązanie się z kontraktu oraz zapłaty, zupełnie jak najemnikowi, którym osobiście się nie uważał!
Marduk Draven:
Marduk odpowiedział Evening dopiero w drodze.
– Jej ojciec to sołtys, którego sam wybrałem. Razem z rycerzem Bractwa, który zajmuje się tym miejscem.
Wieś rosła w oczach. – Potrzeba nam planu. Evening razem ze mną wpadnie tam z przemieszczenia, a reszta drzwiami! Ratusz jest w samym centrum!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej